Skandynawskie kryminały albo już wchodzą, albo niebawem wejdą w stan kryzysu spowodowany przejściem jakości produkcji w ilość, ale „Układ” („Mammon”) trzyma poziom, i broni dobrego imienia skandynawskiej szkoły kryminału. I dlatego zasłużyła na osobne wydanie specjalnie codziennego Polecaja Telewizyjnego. Zanim zobaczycie jego Polską wersję, czyli „Pakt” z Marcinem Dorocińskim, warto zobaczyć oryginał.
W środy o godz. 20:10 w Ale kino+

Telewizja Ale kino+ z tygodnia na tydzień zaskarbia sobie moją coraz większą sympatię. Przyznam, że nie pojmuję dlaczego w kraju, w którym – jak można sądzić po internetowych forach i rankingach sprzedaży książek – lubią skandynawskie i brytyjskie kryminały nie jest jeszcze na pierwszym miejscu wśród kanałów tematycznych. Wszak od jakiegoś czasu to właśnie tutaj trafiają najlepsze i nowe produkcje z obu krajów. Przecież dopiero co skończył się genialny brytyjski „Broadchurch”, dosłownie kilka dni temu zaczął się wybitny francuski „Mały Quinquin”, cały czas można oglądać „Dicte”, a wcześniej m.in. „Most nad Sundem”, „Wallander” i kilka filmowych wydań skandynawskich kryminałów. A w środę w ramówce znajdziecie rzecz nową, norweski miniserial „Układ”, na podstawie którego powstaje polska produkcja „Pakt” z Marcinem Dorocińskim, dla HBO. Już to może być pewnie wystarczająco mocną rekomendacją, żeby „Układ” w Ale kino+ obejrzeć, z ciekawości, dla późniejszych porównań, ale powodów jest więcej. Bo to po prostu dobra robota jest. I po prostu warto zarezerwować sobie kilka najbliższych środowych wieczorów na kryminał z typowo skandynawskim klimatem, typowo skandynawskim bohaterem i ciekawą, oczywiście odpowiednio schowaną pod kilkoma dnami intrygą. Rzecz jasna znowu nie możecie oczekiwać szybkiej i głośnej akcji, ani skrzących się dowcipem dialogów, ale nie tego szukamy u Skandynawów. I chociaż jestem przekonany, że ten specyficzny telewizyjny gatunek albo już wszedł, albo za chwilę wejdzie w poważny kryzys spowodowany zamianą jakości w ilość, to ta produkcja trzyma poziom, i broni dobrego imienia skandynawskiej szkoły kryminału. I dlatego zasłużyła na osobne wydanie specjalnie codziennego Polecaja Telewizyjnego.

Głównym bohaterem i sprawcą zamieszania w „Układzie” jest dziennikarz śledczy Peter Veråsem, który w swoim środowisku znany jest z tego, że nie unika trudnych i niewygodnych dla różnych ważnych ludzi tematów. My spotykamy go kiedy podejmuje temat oszustw finansowych popełnianych przez polityczne elity Norwegii. Efekty jego śledczej roboty robią sporo zamieszania, wywołują prawdziwą burzę w mediach. Niestety oparcie się na doniesieniach tajnego i tajemniczego informatora z Węgier kończy się wielką klapą i tragedią. Odpowiednie służby rzuciły się do sprawdzania poruszonej przez pana Petera sprawy, ale nie znajdą dowodów, co wystawi na szwank opinię o autorze i w złym świetle postawi gazetę. A to nie będzie koniec przykrości. Nie będę teraz pisał – bo nie chcę Wam odebrać przyjemności – co stało się dalej, ale zapewniam, że od tego momentu zaczyna się robić coraz gęściej i gęściej. A środowisko medialno biznesowej elity okaże się mało przyjemnym miejscem. Rodzajem pola minowego. Wszak deptanie po odciskach może wywołać gniew deptanego, ale jeżeli w grę wchodzą odciski naprawdę ważnych, i tak jak ważnych, jak bezwzględnych ludzi, sytuacja staje się naprawdę niebezpieczna. Tak właśnie życie pana Veråsa znajdzie się w niebezpieczeństwie. I życie jego rodziny takoż.

Serial jest reżyserskim debiutem – przynajmniej nie słyszałem o innym jej dziele – pani Cecilie A. Mosli, norweskiej aktorki znanej m.in. z „Elling”. Jeśli to debiut, to niecierpliwie czekam na kolejne produkcje. Polecam bardzo, w środy od 9 do 24 września w Ale kino+ o godz. 20:10.