Kończąc pisać tekst „Cenzura w Opolu, czyli lista artystów zakazanych w TVP”, nie spodziewałem się, że wywoła on aż takie zamieszanie, i istną lawinę.  Ale cieszę się, że ją wywołał. Dlaczego? 
Po pierwsze i oczywiste, wykreślanie z listy zaproszonych artystów i konferansjerów dlatego, że pojawili się na jakiejś legalnej manifestacji, albo wypowiedzieli się krytycznie o władzy, jest złe, a wciąganie muzyki i muzyków w brudne polityczno gabinetowe gierki jest nie tylko koszmarną głupotą, a po prostu skandalem. 
Po drugie, bo jest nadzieja, że Kazik śpiewając „wszyscy artyści to prostytutki” może jednak rację miał, ale nie całkiem.  
Najbardziej jednak dlatego, że szeroko rozumiany świat piosenki okazał się lepszym światem niż świat aktorski, który niedawno postawiony został przez prezesa Jacka Kurskiego w podobnej, a może nawet gorszej sytuacji, i... nic. A nawet gorzej. Aktorsko reżyserski świat spuścił oczy udając, że ta ślina na ich głowach to krople deszczu. Przecież kiedy imć Kurski ogłosił, że osobiście zdejmuje z ramówki i odsyła do głębokiego archiwum zrealizowaną dla Teatru Telewizji sztukę „Biały dmuchawiec” z Julią Wyszyńską w roli głównej, był to cios gołym tyłkiem w pysk całej grupie zawodowej. I całemu artystycznemu światu. 

Kurski zrobił to z właściwą sobie bezczelnością, pogardą dla wszystkich, którzy nie są nim, i uszło mu to płazem. Słyszeliście o jakimś proteście? O jakimś sprzeciwie? A skąd! Mało tego. W dniu, w którym pan prezes był łaskaw ogłosić swoją skandaliczną decyzję, u jego boku stanęła cała czeredka gwiazd aktorsko-reżyserskiego światka wdzięcząc się i uśmiechając do kamer przy okazji prezentowania kolejnej ramówki. Uśmiechom nie było końca. Żadna z gwiazd, tak chętnie dzielących się dobrymi radami na lepsze życie, moralizujących i pouczających, nawet nie zająknęła się w kwestii skandalu. A do śniadaniówek TVP kolejka chętnych i uśmiechniętych. 
Ot, prezes zdecydował, to widocznie tak musiało być. Otóż nie, moi drodzy, nie musiało. Wy macie wielką moc, wielki potencjał. A charakter? A zawodową, ludzką dumę? Wtedy jej nie zauważyłem.
A przecież dobrze wiecie, że to nie jest tak, że jak rzucicie na pożarcie jednego z Was, to bestia się nasyci. Głód mija tylko na chwilę, a zachęcona łatwością z jaką przychodzi mu zdobywanie pokarmu, za chwilę zażąda więcej. I więcej. I Was też zeżre, jeśli będziecie podsycać jego apetyt podrzucając mu kolejne ofiary.  

Piosenkarze, muzycy i inne osoby związane w ten czy inny sposób z opolską hucpą prezesa Kurskiego pokazali, że można się postawić. I nie reagujcie na zaczepki w rodzaju, że ten "bojkot uderza w zwykłych ludzi, którzy lubią Wasze piosenki i festiwal". Przy zachowaniu wlaściwych proporcji, to jest dokładnie ten sam argument, którym posługiwała się władza i jej sprzymierzeńcy "przekonując" aktorów biorących udział w bojkocie w latach 80. Publiczność to rozumie, tak jak wtedy.

 

Dlatego dziękuję Kayah, Andrzejowi Piasecznemu, Kasi Kowalskiej... no przecież nie będę wszystkich wymieniał. Dziękuję bardzo licznej grupie anonimowych ludzi z drugiego, trzeciego szeregu pracowników TVP, którzy potrafią się nie zgodzić na niegodziwość i robią co mogą, żeby z czasem było trochę normalniej. I dziękuję również Maryli Rodowicz, na którą jestem wściekły za jej występ u boku prezesa Kurskiego z bardzo słabym przekazem, ale którą tak po ludzku rozumiem. I pamiętam, że to nie ona jest sprawczynią zamieszania, a jedną z osób, które płacą teraz za to, że zaufały Jackowi Kurskiemu. Być może w najlepszej intencji chciała podjąć z nim grę. Pani Marylo, są ludzie, z którymi się po prostu nie gra. 

Nie wiem czym to wszystko się skończy. Festiwal się odbędzie. Bo – jak już pisałem na Facebooku – jestem przekonany, że znajdzie się spora grupa ludzi, którzy za nawet niewielkie pieniądze koncerty poprowadzą, znajdą się wykonawcy, którzy wystąpią, bo od dawna widzą, że nie istnieje coś takiego jak społeczna pamięć, że można zrobić wszystko, wszystko uzasadnić i nie stanie się im nic złego. Śmiem przypuszczać, że nawet oglądalność będzie niezła, bo dzięki obecnej „reklamie” sporo osób będzie chciało zobaczyć przynajmniej początek koncertów, żeby sprawdzić kto, jak i czy przebije się jakiś gwizd na koncercie pana Pietrzaka otoczonego związkową widownią. Swoją drogę, zwożenie przychylnej widowni na koncert pana Jana Pietrzaka w ramach „profilaktyki krytycznej”, to przecież czysty bareizm, który sprawia, że pan Jan niniejszym staje się bohaterem własnych piosenek sprzed lat.

Byłbym zadowolony, gdyby rzecz cała skończyła się dymisją pana Kurskiego. Dla dobra Telewizji Polskiej i dla dobra nas wszystkich. Ale nie wiem. Akurat teraz, przy tej okazji, ale nie tylko za to. Ów doprowadza TVP do ruiny, marnuje jej potencjał i twórczy i biznesowy. W dodatku działa też - przypadkiem - na szkodę partii, która zrobiła z niego prezesa. 

Bo – w tym momencie niech zamkną oczy śmiertelni wrogowie PiS-u – z moich informacji wynika, że to nie rządząca dzisiaj w Polsce niepodzielnie partia i nie jej prezes wpadli na taki głupi pomysł pokazywania palcem kto może, a kto nie może wystąpić w Opolu. Więcej powiem. Ta cała skandaliczna sprawa jest wbrew intencjom pana Kaczyńskiego, którego sprawa zaskoczyła i zniesmaczyła. Nawet dla niego to grube przegięcie. I w tym upatruję szansy, że wreszcie, po tylu koszmarnych wpadkach prezesa Kurskiego, po tylu jego nietrafionych bądź po prostu głupich decyzjach, dostanie po tyłku. Przecież gdyby nie to co on wyprawia, i PiS i rząd miałby się lepiej w narodzie. Z jednej strony robi złą robotę Kaczyńskiemu, a z drugiej rozwala w drobiazgi Telewizję Publiczną, z której niebawem nie zostanie już nic. A ja tego nie chcę, bo media publiczne są jednym z naszych największych dóbr, i musimy o nie dbać. Bo władze się zmieniają, ludzie są różni, ale misja mediów publicznych sięga dalej. Trochę to patetycznie zabrzmiało, ale tak jest.

Jeszcze raz zatem. Po pierwsze dziękuję artystom, którzy zdecydowali się tupnąć nogą zauważywszy, że to jednak nie jest deszcz. Po drugie, aktorsko-reżyserskiemu światu radzę zastanowić się nad swoją postawą kiedy ktoś Wam pluje w twarz. Bo to nie jest tak - przypomnę - że jeśli załatwicie sobie przetrwanie do jutra poświęcając kogoś ze swoich, będziecie mieli też radosne pojutrze.