To już trochę przegięcie. Na litość. Nie jestem stronnikiem PiS-u. Nie cierpię wielu z ich polityków, ich zachowanie uważam często za skrajnie nieodpowiedzialne, a obecną butę za niedopuszczalną, i tak po ludzku niegrzeczną. Ale na litość. Pani Paulino - i wy, którzy pozytywnie zareagujecie na Jej apel o bojkot mediów publicznych, którzy zamierzacie w ramach tego bojkotu nie przychodzić do mediów publicznych, wstrzymajcie konie! Bo po pierwsze można się za szybko "wyprztykać" z form protestu, a mogą być potrzebne jak się zacznie coś dziać naprawdę, a po drugie za wcześnie jeszcze na przyklejanie kolaboranckich znaczników bogu ducha winnym ludziom.
Nie twierdzę, że za chwil kilka nie będzie przeciw czemu protestować. Nie twierdzę, że podoba mi się obecna formuła zmian.
Ale zględu na swoją nieskuteczność ogłoszenie takiego gestu nie pomoże ratować mediów publicznych, a te łatki i piętnowanie (nawet niechcący) nie jest żadnym wsparciem dla osób, które w tej TVP i w tym Polskim Radiu chcą pracować uczciwie i starają się jak mogą.

To nie jest żaden hejt - uprzedzam tych, którzy hejt lubią - bo Panią Paulinę Młynarską lubię i cenię, ale tym razem zgodzić się z nią po prostu nie mogę. Więcej nawet, uważam ten gest za niemądry. Być może jeszcze niemądry, ale jednak. 

 

Swój apel i pomysł umieściła Pani Paulina w Onecie, o TUTAJ, a inne media z przyjemnością i radością podchwyciły ów i nadały mu swoją redakcyjną formę, co znajdziecie m.in. w „NaTemat”, w Wyborczej

A ja zacznę od pytania, czy mam rozumieć, że dotyczy to również aktorów, którzy stanowczo powinni odmawiać udziału w spektaklach Teatru Telewizji? Którzy powinni poprosić scenarzystów serialowych ciągutków o uśmiercenie ich postaci, albo przynajmniej wyprawienie w daleką i długą podróż? A jak tego nie zrobią to będą kolaborantami? No ludzie! Umiaru!
 

Pomijam już fakt, że poza deklaracjami nowej władzy, jeszcze nic się w samych mediach publicznych nie stało, chociaż przyznaję, że spodziewać się można wszystkiego. Ale kiedy poprzedni prezes TVP, imć Juliusz Braun wywalał garściami oddanych telewizji ludzi z dorobkiem i doświadczeniem pod pretekstem jakiejś bliżej nieokreślonej reformy, i przenosił tabuny pracowników z dużym stażem i kompetencjami do firmy wynajmującej pracowników sezonowych, nie było żadnego apelu o bojkot. Ot, tacy jak ja pokrzyczeli sobie na miarę własnej siły głosu, jakieś związkowe sytuacje, i właściwie tyle. A to był ruch bardzo konkretny. I krzywdzący dla wielu godnych szacunku ludzi.

Bo co? Bo na liście przeniesionych do zewnętrznej firmy wynajmującej pracowników nie było znanych z telewizora twarzy? Bo nie było kolegów i koleżanek prominentnych dziennikarzy i publicystów, którzy mieliby odpowiednią siłę przebicia? Nie chcę się wpisać tym tekstem w nurt poklepywaczy prezesa JarKacza, chociaż wiem, że  każdy kto sprzeciwi się w czymś jego przeciwnikom natychmiast jest tak zakwalifikowany. Już tego doświadczyłem. Ale się tym nie przejmę. Trudno. Ale nie mogę przejść obojętnie wobec takich apeli w tej chwili. Tak jak nie przeszedłem obojętnie wobec przenoszenia ludzi z TVP "na zewnątrz".

Dlaczego? Bo irytuje mnie takie traktowanie masy ludzi z TVP, którzy wykonują swoją pracę najlepiej jak potrafią i wrzucanie ich do "reżimowego" wora.

Powtórzę, nie twierdzę, że za chwil kilka nie będzie przeciw czemu protestować. Nie twierdzę, że podoba mi się obecna formuła zmian. Śmiem jednak twierdzić, że takie apele i przyklejanie kolaboranckich łatek, nie są w tej chwili najlepszym sposobem ani na ratowanie mediów publicznych, ani wsparciem dla osób, które w tej TVP i Polskim Radiu chcą pracować uczciwie i starają się jak mogą.