Oto doszły mnie słuchy od ludzi, którzy muszą to wiedzieć, że prezes Kurski i jego ludzie dokonali zapisu na Kayah i Artura Andrusa i wykreślili ich z listy zaproszonych na festiwalową scenę w Opolu. Dyrektor Burdek zaprzecza, mówi że nic nie wie, ale korytarze przy Woronicza wiedzą, huczą, a ludzie którzy są na pierwszej linii, a są ludźmi przyzwoitymi patrzą na tę sprawę z rosnącym zdumieniem. I zawstydzeniem. Bo to oni rzecz całą swoimi nazwiskami autoryzują przecież. Wiedzą wszyscy i to, że to nie dyrektor Burdek ma tu decydujące słowo.

Dlaczego piszę o tym już teraz, a nie po ogłoszeniu listy mających wystąpić w Opolu wykonawców? Bo jeżeli zapisy na wspomnianych artystów są prawdą, to można jeszcze wszystko odkręcić – jeśli ci artyści się w tej sytuacji na swój udział zgodzą. Piszę o tym, żeby dać czas środowisku zareagować na tę próbę sił i niesamowitą butę Kurskiego Jacka. Sprawdźcie, popytajcie, dowiedzcie się jak jest naprawdę. Ja mam konkretne sygnały i potwierdzenie od ludzi, którzy muszą to wiedzieć, ale nie mogą tego mówić oficjalnie. Wy macie swoich znajomych, swoje sposoby. Może pomocną dłoń w tej sytuacji wyciągnie pan poseł Paweł Kukiz, który sam doświadczył na własnej skórze kilka razy takich zapisów, więc wie czym to śmierdzi, i że nie wolno zgadzać się na to. Można też dać prosty sygnał, że nie chcecie brać udziału w tej szopce. 

 

To, że prezes Kurski traktuje publiczną niegdyś telewizję jak swój prywatny folwark, pisałem już z przykładami. To, że TVP działa teraz jak machina propagandowa na wszystkich polach też wiemy. Ale tym razem, mam nadzieję, prezes i jego ludzie zrobili, a raczej chcą zrobić, krok za daleko. Być może sprawa jest jeszcze do odkręcenia, dlatego piszę o tym już teraz, ale na razie szykuje się niemały skandal. I to taki, który wkurzy nawet prezesa Kaczyńskiego. W tym sensie, że niepotrzebne mu są teraz takie akcje.

Jest przynajmniej dwójka artystów, którzy mieli wystąpić w tegorocznym opolskim Festiwalu, ale zostali z skreśleni. I już. Kayah ma zakaz, bo angażuje się w KOD i ostro krytykuje obecną władzę. Artur Andrus za swoje występy w „Szkle kontaktowym” TVN 24. Przy czym od razu wyjaśniam, że nie może chodzić o to, że pokazuje twarz w innej telewizji, bo częstymi gośćmi w TVP są komentatorzy, których przedstawia się jako TV Republika, na przykład. Chodzi o to, że w „Szkle” pan Artur podśmiechujki sobie robi z władzy. A nie wolno.

Okazuje się, że w czasie kiedy prezes Kaczyński opowiada o nieskrępowanej w Polsce wolności, w tym naszym wolnym i demokratycznym państwie, publiczna telewizja może zakazać występu artyście tylko dlatego, że prezesowi tej telewizji nie podobają się prywatne poglądy tegoż. A przecież Kayah nie ma w repertuarze jakichś politycznych protest songów.  Czego więc się boi pan Kurski? Bo wiem, że pozostałe osoby stojące za skreślaniem Kayah i Andrusa boją się tylko gniewu pana Kurskiego. A zresztą, nawet gdyby miała, to co z tego? To jest skandal. 

Ale większym skandalem – bo po prezesie Kurskim przecież i tak nie spodziewałem się już od dawna niczego rozsądnego – będzie to, jeśli kiedy potwierdzi się sprawa cenzury i zakazu występu Kayah, Andrusa czy innego artysty na opolskim festiwalu, reszta zaproszonych stawi się tam tłumnie i zgodzi się swoimi dźwiękami tę niesamowitą bezczelność TVP zagłuszać.

Przyznam, że mam wątpliwości co do postawy wielu artystów. Wszak ciągle mam w pamięci, że w dniu, kiedy imć Kurski ogłosił zdjęcie z ramówki gotowego spektaklu Teatru Telewizji tylko ze względu na udział w nim pani aktorki Wyszyńskiej, która skalała się występem w „Klątwie”, aktorzy, reżyserzy i inni, uśmiechając się stawali u boku prezesa Kurskiego podczas prezentowania ramówkowych nowości. Nikt się nie zająknął o jakimś proteście, nikt nie krzyknął, nie ujął się za spektaklem i przeciw skandalicznej z każdego punktu widzenia decyzji. Stało się i już. Nadal ogonek różnych artystów ustawia się do udziału w śniadaniówkach, celebryckich programach czy konkursach. To był jeden z testów Waszej, drodzy artyści, lojalności wobec swojego środowiska. Kurski zrobił to za Waszym przyzwoleniem z jedną z Was, i teraz zrobić więc może już z każdym. Na pewno? Pozwolicie?

Może tym razem, jeśli rzecz cała się potwierdzi. zechcecie zauważyć, że to jest niegodne i że to nie deszcz pada.. Bo jeśli nie teraz, to za Kazikiem przyjdzie nam śpiewać już całkiem serio, że „wszyscy artyści, to prostytutki, w oparach lepszych fajek, w oparach wódki...”. A ja chcę mieć do Was szacunek. 
Jeszcze raz apeluję, sprawdźcie, popytajcie, dowiedzcie się jak jest naprawdę, a jak się dowiecie, to postarajcie się sprawę odkręcić, albo zachować się godnie.

PS. żeby było jasne, ta "czarna lista" artystów z zakazem zapraszania jest dłuższa, i wiem o przynajmniej kilku jeszcze osobach. Ale tu piszę tylko o tych, którzy byli w planach do występu, a nie wystąpią, bo mają zakaz.