Oczywiście niedawna wizyta Jacka Kurskiego w siedzibie Europejskiej Unii Nadawców jest przypadkowa do opisywanych tutaj zdarzeń, ale prawda jest taka, że jednym z największych beneficjentów zmiany systemu głosowania w Eurowizji będzie nasz kraj.

#DobraZmiana polega na tym, że nowe zasady, które będą obowiązywały już w maju są bardziej sprawiedliwe, a ich prezentacja będzie też bardziej emocjonująca. Organizatorzy zabawy – Szwedzi, wzorowali się bowiem na swoich preselekcjach Melodifestivalen, które elektryzują zawsze niemal ich cały kraj.

 

Dotychczasowa forma znana od 1975 roku ulega znacznej metamorfozie. Punktów będzie bowiem dwa razy więcej, a widzowie będą mieli swoje wyniki na tablicy niezależnie od profesjonalnego jury. Ostatecznie i tak wygrywa najlepszy, ale diabeł tkwi w szczegółach. Oto one.

W każdym uczestniczącym kraju będą dwa niezależne głosowania:
1) profesjonalnego jury;
2) publiczności w televotingu.

Sposób podawania ulegnie poważnej zmianie i będzie się składał z 2 części:
1) Sekretarze z poszczególnych krajów przedstawiają jedynie wyniki profesjonalnego jury. Docenionych będzie top 10 każdego gremium – jak zawsze – poprzez przyznanie od 1 do 12 punktów, czyli tradycja!

Po zakończeniu pierwszej części będziemy wiedzieć kto wygrał Eurowizję wśród jurorów. Artur Orzech nie będzie mógł już tak łatwo zgadywać, kto otrzyma najwyższe trzy noty. Publika może być czasem nawet niezadowolona z takich ustaleń, ale nagle jedno głosowanie może zmienić wszystko!

2. Wyniki z televotingu zostaną bowiem zaprezentowane zbiorczo przez prowadzących show. Zaczną więc oni od piosenki z kraju, która zdobędzie najmniejszą sumę punktów otrzymanych w głosowaniach publiczności w poszczególnych krajach, a zakończą na piosence z kraju z największą sumą punktów zdobytych w całej Europie.

Sumy tych punktów zliczane będą oczywiście na podstawie krajowych punktów dla top 10 według gustu publiczności. Wyniki publiczności w poszczególnych krajach poznamy natychmiast po zakończeniu show. Ta nowa, dodatkowa prezentacja nie wydłuży znacznie głosowania, ale wprowadzi niesamowite emocje.


Uważam, że zaproponowane rozwiązanie jest bardzo korzystne. Będzie zachowany (teoretycznie) profesjonalizm poprzez pozostawienie jury. Oby tylko członkowie dopisali niezależnością i gustem. Cząstkowe wyniki każdego jurora też oczywiście poznamy po zakończeniu całej zabawy. Będzie jednak znacznie mocniej liczyło się zdanie ludzi w poszczególnych krajach, w tym uwzględniona zostanie siła i aktywność diaspor.

Oto wyliczenia na przykładzie głosowania w 2014 roku. Polska ze swoimi Słowiankami według zastosowanego tego nowego systemu byłaby czołowym beneficjentem. Nie byłoby już marudzenia Polonii, że wydano niepotrzebnie euro, funty, czy korony na naszą piosenkę, bo wyniki publiczności przez uśrednienie kompletnie innymi wynikami jury pozbawiło nas punktów.

 

A tak zmianę systemu głosowania tłumaczy EBU.