Święta przed telewizorem?
Nie, nie i po wielokroć nie.
Święta to czas rodzinny.

Biesiadowanie, spacery, rozmowy, wspomnienia i plany. Ale byłabym hipokrytką gdybym nie przyznała, że troszkę w ekran popatrzę, ale to będą wybrane wcześniej rodzinne filmy świąteczne. Moje ulubione.
Zwykle jest ich pięć i tak też będzie w tym roku. I nie będę oryginalna, zwykle oglądam te same.

 

O jakich więc filmach mówię?

Cud na 34 ulicy (Miracle on 34th Street), reż. George Seaton oraz remake reż. Les Mayfield
Wcześniejszy z nich to klasyk, który po ponad sześciu dekadach od premiery ciągle bawi i wzrusza. Jest to piękna opowieść o prawdziwym Świętym Mikołaju, w którego nie wierzą dorośli. Bohaterką opowieści jest mała dziewczynka. Ona wierzy , że Mikołaj istnieje i spełnia marzenia. Marzy więc. Remake jest także bardzo udany. Świetna rola  dziecięcej gwiazdy Mary Wilson. Uwielbiam obie wersje.

 

Cztery gwiazdki (Four Christmases) reż. Seth Gordon

25 grudnia, co rok pewna bogata i znudzona życiem para z San Francisco ucieka przed świątecznym szałem rodzinnego terroru. Jadą na relaksujący, pełen zabawy wypoczynek w jakieś egzotyczne miejsce. Dzięki temu unikają problemów w swoich czterech rodzinach rozwiedzionych rodziców. Niestety pewnego roku spotyka ich pech. Dodam, że pojawiające się w tym filmie hasło jemioła („miseltoe”) weszło na stałe do naszego z mężem repertuaru szyfrów.


Gospoda świąteczna (Holliday Inn) reż. Mark Sandrich

W czasach słusznie minionych, Boże Narodzenie bez "Gospody świątecznej", było nie do pomyślenia. Ten cudowny film z 1943 roku, jest od tamtej pory, dla mnie, pozycją obowiązkową. Bing Crosby i Fred Astaire, kochają się w pięknej Virginii Dale. Ich perypetie miłosne i towarzyskie to scenariusz tego prostego romansu obyczajowego.  Cudowna muzyka i choreografie no i oczywiście główna piosenka - "White Christmas".

 

Strażnicy marzeń (Rise of the Guardians) reż. Peter Ramsey

Bohaterowie z baśni dla dzieci, m.in. Święty Mikołaj, Królik Wielkanocny i Jack Mróz, łączą swe siły, aby przezwyciężyć Króla Ciemności imieniem Pitch. Robią wszystko, by nie dopuścić do sytuacji, w której sprowadzi on na świat wieczną ciemność. Polecam tę filmową opowieść o sile przyjaźni  i jednoczącym celu.

 

To wspaniałe życie (It's a Wonderful Life) reż. Frank Capra

Główny bohater, George Bailey czuje się niepotrzebny i postanawia zakończyć swe nędzne życie. Ratuje go anioł stróż, który pokazuje mu, jak świat by wyglądał bez niego. Klimat przypomina nam  „Opowieść wigilijną”. Warto poświęcić chwilkę na ten film. Daje do myślenia. A poza tym uwielbiam stare filmy. 

Namawiam do rodzinnego oglądania w święta. Do rozmawiania o pokazywanych historiach, ludziach, wartościach.  To wartość dodana.
Każdy pewnie ma taką swoją półkę z filmami na specjalne okazje. Kolejna pojawi się w Nowy Rok,  gdy zgodnie  z „nową świecką tradycją” obejrzymy z mężem po północy
radziecki melodramat z 1975 roku, w reżyserii Eldara Riazanowa 
Szczęśliwego Nowego Roku.

Ale to już zupełnie inna historia.