Wiele się ostatnio dzieje w Polsce. Wieje wiatr zmian, choć nie wiem czy o takim Wind of Change śpiewali Scorpions. Te zmiany przetaczają się przez Parlament i nieuchronnie dotkną także mediów, w tym telewizji. Telewizji, której przyglądam się od lat nie tylko jako widz, ale przede wszystkim jako psycholog dziecięcy. Dzisiejsze media publiczne zdecydowanie wołają o zmianę, tyle że jest to głos niespójny.

Co innego leży na sercu specjalistom, a co innego postulują zarządy i dyrekcje. Jeszcze inne zdanie mają widzowie. Oto kilka moich uwag na temat polskiej telewizji publicznej. Tak się ona teraz nazywa, choć nie pełni roli medium publicznego, obywatelskiego czy społecznego. Mam przeświadczenie graniczące z pewnością, że obecnie TVP emituje program  dla  wszystkich. Niektórzy powiedzą, że to właśnie dobrze, ale w tym przypadku „dla wszystkich” znaczy w zasadzie … dla nikogo. Medium publiczne (telewizja, radio) to medium, które powinno służyć wszystkim, a nie tym którzy są akurat przy władzy, albo tym którzy kupują najwięcej czasu reklamowego.

 

Dzisiejsza telewizja boryka się, częściowo na własne życzenie z kłopotami finansowymi. Według szacunków zgłaszanych przez Zarząd potrzebowałaby ok 2.5 mld złotych rocznie by właściwie wypełniać swą rolę. Wpływy z abonamentu to zaledwie 700 mln. Widać więc , że różnica jest znacząca i to można dostrzec w ofercie poszczególnych anten.

 

Oczywiście pozostaje pytanie czy przypadkiem kiepska ściągalność abonamentu nie wynika z marnej i do bólu komercyjnej oferty nadawcy, ale nad tym zarządy się jeszcze nie zastanawiają. Mam nadzieję, że do czasu. Bezsporne jest jednak to, że konieczna jest zmiana w telewizji, bo narzędzia, dzięki którym powstaje, się zmieniły.

Potrzebna jest jednak ewolucja a nie rewolucja. Ta ostatnia najpierw na lata burzy - w imię obietnic wspaniałej przyszłości – i wpływa na pogłębianie się kryzysu mediów publicznych w Polsce. To przekłada się na oblicze naszego społeczeństwa, a na złą telewizję dłużej nas, po prostu nie stać.

Swoją drogą, jeśli przez ostatnie 25 lat nie udało się skutecznie egzekwować wpływów środków od telewidzów - to znaczy, wg mnie, że nikomu szczególnie na tym nie zależało. Bo łatwiej jest wyciągnąć rękę do biznesu po pieniądze za reklamy, niż stworzyć ofertę, za którą ludzie chcieliby zapłacić.

Znamienny jest całkowity brak w mediach oferty edukacyjnej. Nie ma jej w zasadzie na żadnym poziomie i w żadnym obszarze. W edukacji obywatelskiej także. A trzeba mówić o rzeczach ważnych. I małym widzom i tym dużym. To widać szczególnie teraz, gdy tak wiele dzieje się w Polsce. Brakuje mądrych  programów dla największej i najwierniejszej, choć nieco osieroconej grupy – seniorów. To oni wszak najliczniej zasiadają przed ekranami nabijając słupki oglądalności tasiemcowych seriali czy zdawkowych wiadomości.

Kompletnie nie ma oferty dla nastolatków i młodych dorosłych. Słaba  jest oferta dla dzieci, Brakuje choćby takiej jaką kiedyś próbowano tworzyć w programie Małe Wiadomości DD. Nawet w TVP ABC ze świecą szukać nowych produkcji stworzonych z myślą o najmłodszych. Wyjątek stanowi redakcja katolicka, ale to zdecydowanie za mało. Niewiele jest  tam  także programów edukacyjnych dla rodziców.

Marginalny jest w ofercie udział regionów, które są - były świetne a dziś powoli umierają. Umierają z braku pieniędzy, a co za tym idzie jakość jest słaba i oferta nieatrakcyjna. Telewizja nie spełnia swojej misji, choćby poprzez pokazywanie energii ludzi, którzy mieszkają między Odrą a Bugiem.

Obecnie w szklanym okienku mamy maksimum emocji - niestety głownie negatywnych – a minimum informacji i wiedzy - także w "debatach" politycznych i społecznych. Zamiast kultury i sztuki,  został  tak zwany life style i to także wątpliwej jakości.

Jak to zmienić?

Szanowni Prezesi!
Przekonajcie Polaków, że warto wspierać media publiczne - ich media, nie tylko wasze media.
Twórzcie programy, które będą wspierały wysokie aspiracje, zdobywanie wiedzy, poszerzały horyzonty. Budowały ambicje i budziły marzenia.
Jeśli już coś pokazujecie w telewizji publicznej, to musicie wiedzieć dlaczego. I ciągłe powtarzanie „bo ludzie oglądają” nie powinno wystarczać za odpowiedź.

Konieczna jest edukacja. Trzeba ludziom objaśniać świat i uczyć, a do dyskusji warto zapraszać ekspertów, by pomogli w pokazywaniu i objaśnianiu. Tu zaznaczę, że politycy nie są ekspertami. Są politykami i ich miejsce jest w parlamencie czy Urzędach a nie w naszych domach 24h na dobę.
 

Na zakończenie - może jako anegdota...

Spójrzcie na ramówkę telewizyjną sprzed 20 lat i dziś. Zobaczcie czego brakuje a czego jest więcej. I odpowiedzcie sobie na pytanie - dlaczego tak jest? Kiedy więc słyszę dzisiaj zapowiedzi w sprawie „mediów narodowych” – to coraz bardziej nie czuję się narodem...

Dzieciom dziś nic nie polecę, bo szczerze mówiąc szukałam i nie znalazłam… ale może szukałam nieuważnie, może za krótko.
Może jestem uprzedzona.. może…