Oglądanie telewizji jest nieodłączną częścią życia większości z nas. Od kiedy w latach 50-tych telewizja zagościła w naszych domach, osiągnęliśmy punkt, w którym ok. 98 proc. gospodarstw domowych w krajach rozwiniętych (a przecież do takich się zaliczamy) ma co najmniej jeden telewizor. W wielu domach ekrany TV znajdują się w salonach (duży pokój), kuchniach, jadalniach, i sypialniach. A także w pokojach dzieci. A czasami we wszystkich tych pomieszczeniach jednocześnie.

Bardzo często rodzice mówią, że oglądają „dorosłe” programy telewizyjne wspólnie z dziećmi. Znajdują wiele  powodów, w tym takie jak np.: „on uwielbia ten serial’, „moje dziecko nauczyło się alfabetu przez oglądanie tego teleturnieju”, „polubiło bohaterów”, „inne dzieci także oglądają”, „to nasz wspólny czas”, itd.

W wielu gospodarstwach domowych telewizja stała się „szumem” w tle codzienności, składową wielu codziennych dźwięków, które nas otaczają. A wiemy przecież, że telewizja może być tanią rozrywką, zajmującą skutecznie nasze dzieci, tylko czy jest z tego jakiś pożytek? Czy ma to sens?

Badania mówią, że telewizor włączony jest w naszych domach przez długi czas. Jedno z badań przeprowadzonych w USA w 2009 roku wykazało, że oglądanie tv przez dzieci w wieku 2-11 lat osiągnęło poziom najwyższy od ośmiu lat. Przeciętne amerykańskie dziecko ogląda obecnie telewizję dłużej niż 4 godziny dziennie.  W Kanadzie i Australii ok. 2 godzin , a w UK 2,5 godziny. Polskie badania pokazują, że u nas także około 4 godzin.

Do czasu kiedy dziecko rozpocznie naukę w szkole średniej, spędzi przed ekranem więcej czasu niż w klasie. Podświadomie wiemy, że nie jest to dobre. A i badania potwierdzają, że z wielu powodów długie oglądanie telewizji nie wpływa dobrze na zdrowie i rozwój dzieci. 

Po pierwsze zdrowie fizyczne: Duża część  przypadków dziecięcej otyłości w krajach wysoko rozwiniętych wynika z braku aktywności fizycznej, siedzącego trybu życia, który prowadzą dzieci oglądające dużo tv, grające w gry wideo, czy spędzając czas przed monitorami komputerów. A przecież w przeszłości czas wolny był wykorzystany w większości na różne formy aktywności fizycznej, spacery, bieganie i zabawy na świeżym powietrzu. Polskie dzieci tyją już najszybciej na świecie. Chyba bez trudu dostrzec można związek z owymi czterema godzinami przed ekranem.

Po drugie zachowanie: Nawet najbardziej niewinnie wyglądające dziecięce programy telewizyjne zawierają średnio 20 aktów przemocy na godzinę. Od wzajemnego popychania, walenia w głowę (także w kreskówkach) - w których oczywiście ofiara natychmiast wstaje jakby się nic nie stało - do najbardziej okrutnych scen imitujących realne życie.

Przeciętne amerykańskie dziecko, do osiągnięcia 13 roku życia, widziało 100 tysięcy aktów przemocy w przekazie telewizyjnym. W tym 8 tysięcy morderstw. Typowo rozwijające się dzieci poniżej ośmiu lat, a nawet te starsze, rozwijające się nieco słabiej nie potrafią odróżnić prawdy od fikcji nie tylko w programach z udziałem żywych aktorów, ale nawet w kreskówkach. Trwa spór czy przedłużony czas oglądania telewizji, może powodować u dzieci  niepokój, lękliwość i tendencję do radzenia sobie z problemami codziennymi w przemocowy sposób. Wielu specjalistów uważa, że tak.

Po trzecie zdolność mówienia i uczenia się: Niestety tu także nie mam dobrych wiadomości. Przeprowadzono wiele badań, których wyniki, co prawda nie są jednoznaczne, ale dają jednak pewien obraz, że w przypadku oglądania przez małe dzieci i niemowlęta specjalnie dla nich przeznaczonych „bajek” czy programów  edukacyjnych, każda godzina dziennie przed tv przyczynia się do obniżenia ich zasobu słów i możliwości uczenia się.

Znaczy to, że sadzanie dziecka przed telewizorem na dłuższy czas obniża ich wrodzone możliwości. Powtarzam od lat, niezmiennie: „Gdy włączasz telewizor, wyłączasz dziecko”.

Wysokiej jakości programy – takie jak „Ulica Sezamkowa” czy „Dora” mogą być korzystne dla rozwoju dzieci, ale tylko wówczas, gdy są w wieku pozwalającym zrozumieć treści pojawiające się na ekranie. Są dowody na to, że najbardziej pozytywny wpływ na zdolność uczenia się dzieci, pojawia się wtedy, gdy rodzice oglądają wspólnie z dzieckiem, dyskutując i omawiając z nim oglądany program.

Warto jednak pamiętać, że rodzice mają mniejszy wpływ na to jak się dziecko rozwija jeśli „wyręczają się” telewizorem, nawet jeśli wspólnie oglądają wartościowe programy. Świadomi rodzice powinni więc pomyśleć o alternatywach dla telewizji. Rozumiem, że telewizja jest dla wielu rodziców „najbezpieczniejszą” formą spędzania wolnego czasu, ale pamiętajcie, że ona ma zdecydowanie więcej wad niż zalet. 
Żeby dziecku pomóc dobrze odnaleźć się w świecie, należy je jak najwcześniej zainteresować książkami. Warto, by pojawiły one się w życiu dziecka wraz z pierwszymi zabawkami. Książka w pierwszej fazie powinna nawet pełnić rolę gryzaka, grzechotki, przytulanki.

Jeśli więc pociąga was oglądanie telewizji, jeśli jesteście zapalonymi telewidzami, to zaakceptujcie, że jest to oczywiście niedroga, ale i nie bardzo rozwijająca i mało edukacyjna niania. A przecież nie o to chodzi.