„Nie ulegajcie pokusie dokonywania zmian strukturalnych w systemie nadawców publicznych, jako środek do wzmocnienia kontroli politycznej nad mediami”. 

Na ostatnie niepokojące wydarzenia w Polsce zareagowała Europejska Unia Nadawców. Niektórzy powiedzą, że nieoczekiwanie i szybciej niż np. Unia Europejska. Mnie to jednak wcale nie dziwi. Ta zacna instytucja, skupiająca 76. nadawców publicznych z 56. krajów, które nadają obecnie ponad 780. programów telewizyjnych i 1040 audycji radiowych w 123 językach do ponad miliarda potencjalnych odbiorców, zawsze reaguje w sytuacji, gdy pluralizm i niezależność mediów publicznych są zagrożone.

Jean-Paul Philippot i Ingrid Deltenre, odpowiednio Prezes i Dyrektor Generalna EBU, napisali list otwarty do szefowej polskiej rządu wyrażając zaniepokojenie doniesieniami w sprawie planowanej reformy mediów publicznych w Polsce. Jako przedstawiciele EBU obawiają się, że planowane zmiany będą miały poważny i szkodliwy wpływ na media publiczne w naszym kraju oraz zmniejszą niezależność zarządzania. 

 

W liście przypomina się, że TVP i Polskie Radio od dawna są szanowanymi członkami społeczności Europejskiej Radiofonii i Telewizji. Wypominając nam brak systemowego finansowania publicznego, chwali się jednak polski model mediów publicznych jako jeden z najbardziej udanych w Europie Środkowej i Wschodniej. Podkreśla się przy tym pozytywną rolę regulatora - KRRiT, którego pozycję wzmacnia jego konstytucyjny status. Mowa jest również o stabilnych ramach prawnych opisanych m.in. w ustawie o radiofonii i telewizji. To wszystko idzie zaś w parze z wolnością mediów w Polsce, która wyrażona jest w bardzo wysokich notach specjalistycznych rankingów takich organizacji jak „Reporterzy bez granic”, czy „Freedom House”. Władze EBU przypominają też o utrzymywaniu świetnego zasięgu oraz rynkowego udziału TVP.

Europejska Unia Nadawców popiera polski plan wzmocnienia zrównoważonego publicznego finansowania mediów, ale nie widzi potrzeby zmiany formy prawnej TVP i Polskiego Radia. Transformacja prawna spółek akcyjnych może być bowiem skomplikowanym i długotrwałym procesem, a przykłady z innych państw na naszym kontynencie, np. we Francji i w Niemczech, pokazują, że modele zbudowane na prawie publicznym i prywatnym mogą przynosić sukces w postaci niekomercyjnych i konkurencyjnych mediów.

Główne obawy EBU dotyczą jednak doniesień prasowych, że oto polski rząd planuje szybko wprowadzić zmiany strukturalne i personalne dotyczące zarządzania TVP i PR bez odpowiedniej debaty demokratycznej i konsultacji z zainteresowanymi stronami.

Poza tym niepokój budzi sposób dokonywania zmian i powoływania rad nadzorczych oraz zarządów poprzez mianowane, co jest kluczowym kryterium w celu zapewnienia niezależności organizacji. Pluralizm i niezależność od władz politycznych to przecież podstawowe zasady mediów publicznych w społeczeństwie demokratycznym, zgodnie z artykułem 10. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zostało to zresztą potwierdzone przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w odpowiednim orzecznictwie i Radę Europy w jej rekomendacjach i deklaracjach. Media nie powinny być bowiem do dyspozycji polityków – przypomina EBU, a przykłady takich rozwiązań, które można znaleźć w innych krajach, są zwykle oznaką słabości lub wadliwego działania instytucji demokratycznych.

EBU apeluje zatem do polskiego rządu, aby oparł się pokusie dokonywania zmian strukturalnych w systemie mediów publicznych jako środka do wzmocnienia kontroli politycznej nad nimi. Zmiany w systemie zarządzania mediów publicznych powinny być podjęte po dokładnej analizie oraz ocenie oddziaływania i powinny być wynikiem otwartej debaty demokratycznej. EBU pozostaje przy tym do dyspozycji polskich władz, gotowa pomagać i udzielać fachowych porad prawnych, jeśli taka będzie wola rządu.

Z oryginałem listu można zapoznać się pod TYM LINKIEM