Żle się stało, że Ewę Wanat zwolniono. Głupio się stało, że taki akurat wymyślono tego zwolnienia powód. Ale źle się stało i to, że Ewa Wanat nie zdobyła się na zwykłe ludzkie 'przepraszam' kiedy zdała sobie sprawę - mam nadzieję, że sobie zdała - że jej wpis był naprawdę cokolwiek wątpliwej jakości, tylko brnęła w to dalej, i że teraz wielu z jej (słusznych) obrońców, ów nieszczęsny, głupi facebookowy komentarz wpisuje na i tak już poszarpane sztandary walki o wolność słowa. 

Jakiś czas temu Ewa Wanat, redaktorka naczelna mazowieckiego radia publicznego RDC, była łaskawa na facebooku umieścić taki oto komentarz: 

„Dlaczego polskie sześciolatki są głupsze od rówieśników z Włoch, Francji i Niemiec? A może tylko państwu Elbanowskim rodzą się takie nierozgarnięte dzieci?”

Nie interesuje mnie tak bardzo kwestia chodzenia do szkoły sześciolatków żeby znać panią i pana Elbanowskich, ale wpis od razu wydał mi się niemądry. Sprawdziłem, pisany był z opcją "publiczne", czyli do całego skierowany świata. Zdziwiłem się, czemu dałem wyraz wpisując Ewie swoją uwagę o niestosowności owego wpisu. A uważam, że jest niestosowny z dwóch powodów. Po pierwsze w ogóle nie powinno się mieszać niczyich dzieci w sprawy dorosłych. A po drugie, osoba zaufania publicznego, a taką jest z zasady ktoś na kierowniczym stanowisku w publicznej rozgłośni, musi wyrażając swoje opinie powstrzymać się od argumentów obrażających kogokolwiek. Przecież widzieliśmy jak media atakują - oczywiście słusznie polityków za ich nieprzystojne zachowania w ich tzw. wolnym czasie. Domagamy się, żeby nigdy nie schodzili poniżej pewnego poziomu. To, że jedni często schodzą, nie usprawiedliwia w najmniejszym stopniu innych. 

Teraz jednak okazało się, że ów głupi, bardzo nietrafiony - moim zdaniem - żart Ewy Wanat stał się bezpośrednim powodem jej zwolnienia z pracy w Polskim Radiu. Jak już napisałem w pierwszym odruchu, po uzyskaniu tej informacji na Facebooku: 

Jako krytyk wpisu Ewy, który stał się przyczyną wielkiego zamieszania, jestem takim stanem rzeczy zdziwiony. I wkurzony jestem bardzo. Na Ewa, że nie przeprosiła za ten głupi żart, i na ludzi, którzy ją zwolnili, bo jednak to jest moim zdaniem przegięcie. Źle się stało.

I to prawda. Żal mam do obu stron. Z tym jednak, że co do zwalniających miałem mniejsze oczekiwania. Żle się stało, że Ewę Wanat zwolniono. Głupio się stało, że taki akurat wymyślono tego zwolnienia powód. Ale źle się stało i to, że Ewa Wanat nie zdobyła się na zwykłe ludzkie 'przepraszam' kiedy zdała sobie sprawę - mam nadzieję, że sobie zdała - że jej wpis był naprawdę cokolwiek wątpliwej jakości, tylko brnęła w to dalej, i że teraz wielu z jej (słusznych) obrońców, ów nieszczęsny, głupi facebookowy komentarz wpisuje na i tak już poszarpane sztandary walki o wolność słowa. 

A przecież każdemu z nas zdarza się czasami przeszarżować. To samo w sobie nie jest nic złego, jeśli się w porę ogarniemy. Dlatego uważam, że krzywdzące dla sztandaru i dla tej konkretnej dyskusji jest wycieranie sobie ust i palców walką o wolność słowa, co znajduję choćby w tekście Ewy Siedleckiej w Gazecie Wyborczej, u pani Elizy Michalik na Twitterze i u wielu innych. A ja Wam mówię, że jeśli wolność słowa, państwa zdaniem ma polegać na tym, że można bezkarnie obrażać albo wytykać szyderczo na przykład czyjeś dzieci, to wybaczcie, ale ja mam tak rozumianą wolność słowa w... Niech będzie, że w nosie. 

Ale to wszystko co napisałem wyżej, w najmniejszym stopniu nie zmniejsza mojego (najpierw) zdziwienia i (chwilę później) sprzeciwu wobec zwolnienia Ewy Wanat z RDC. Oczywiste - przynajmniej dla mnie - jest to, że ów wpis o dzieciach państwa Elbanowskich był tylko pretekstem dla władz Polskiego Radia żeby Ewę Wanat zwolnić, bo wielu osobom była tam bardzo nie na rękę. Wprowadziła do Polskiego Radia audycje skierowane do środowisk LGBT, na antenie RDC panuje duży pluralizm i światopoglądowa swoboda itd. Zresztą moim zdaniem umiejętnie zrównoważona, ale są ludzie, którym równowaga nie odpowiada. Najwyraźniej. Zwolnienie Ewy Wanat z RDC nie ma - moim zdaniem - nic wspólnego z tym wpisem, a jest efektem długich starań o to, żeby znaleźć na Nią jakiegoś haka.

Tym bardziej, drodzy obrońcy, nie skupiajcie się na tym kiepskim Ewy żarcie. Pokazujcie ten milion powodów, dla których w RDC powinna zostać, wypunktujcie wszystkie kłody, które rzucano jej pod nogi, ujawnijcie ampułkę wiatru wiejącego jej w oczy. Ale nie wpisujcie na sztandar walki o wolność słowa tego jej głupiego żartu. Nigdy. To ośmiesza całą tę, w sumie dramatyczną, sytuację.