Wybór Jacka Kurskiego w fotel prezesa TVP nie jest znakiem dobrej zmiany. Nawet nie dlatego, że jak podejrzewam ów nie ma większego poza „widzowskim” pojęcia o telewizji jako całości. Nie jest to dobry wybór wizerunkowo. Przecież abstrahując nawet od ewentualnych przymiotów pana Kurskiego jako szefa, nie ma w otoczeniu prezesa/premiera Jarosława Kaczyńskiego człowieka kojarzącego się bardziej jako ideologicznego żołnierza niż pan Jacek. Ten wybór, jest oczywistym sygnałem, że nie będzie żadnej taryfy ulgowej, że PiS idzie twardo i nie ma zamiaru się przejmować jakąkolwiek krytyką. Ale jak pan Kurski ruszy w objazd mediów już jako Prezes TVP i zacznie opowiadać o swojej otwartości, planowanym pluralizmie i niezależności od partii, to ja mu po prostu nie wierzę. To jednak kwestie polityki.

A podczas kiedy większość medialnych, facebookowych i twitterowych dyskutantów i „ekspertów” skupia się nad tym kogo pan Kurski wywali z roboty, i jak będą wyglądały programy informacyjne i publicystyczne w TVP, mnie szczerze zajmuje pozostała, niepolityczna część wiosennej ramówki. Bo przypominam i dyskutantom, komentatorom, znawcom mediów – których przybyło ostatnio, że ho ho – że telewizja to nie tylko informacja i publicystyka polityczna. Powiem więcej, to jest naprawdę niewielka część tejże. Ale w dyskusji o mediach publicznych czy teraz narodowych, słyszę prawie wyłącznie uwagi dotyczące tej właśnie niewielkiej w sumie telewizyjnej działki.

 

Czekam więc na pierwsze decyzje zleceń na nowe seriale, na nowe cykliczne programy. Czekam na to jak będzie wyglądała narodowa rozrywka w narodowej telewizji. Czekam jak będą dobierane zagraniczne filmy, w co TVP będzie inwestowała. I mam nadzieję – bo znam kilka osób, które zbliżone do szeroko pojętego PiS-u, znają się na rzeczy i wiedzą o co chodzi w dobrym formatowaniu telewizji – że w tym elemencie będzie to pozytywne zaskoczenie. Bardzo sobie tego życzę. I jak się uda, to z przyjemnością będę rozgłaszał światu tę dobrą zmianę.

Ciekaw jestem – tak już po ludzku – tego, co lub kogo w ramówce zostawi w charakterze figowego liścia, żeby potem można było mówić o pluralizmie o tym, że TVP otwarta jest na różne narracje itd.? Nie wiem, nie mam pomysłu, nie mam nawet przekonania, że zostawi czy wprowadzi cokolwiek, bo PiS już udowodnił, że niespecjalnie zależy mu nawet na pozorach. Ale może panu Jackowi będzie zależało.

Prawdą jest i to, że Jacek Kurski to człowiek o duszy telewizyjnej gwiazdy. Uwielbia się w niej pokazywać, brylować w niej. I lubi bywać, więc na pewno nie odpuści żadnej okazji, żeby wręczyć nagrodę okraszając ją odpowiednim bon motem, żeby zaszczycać itd. Słusznie. Zaszczycania żaden Prezes sobie nie odmawiał.

Oczywiście gdyby pan Jacek Kurski miał poprowadzić telewizję komercyjną, biznes za który ponosiłby realną odpowiedzialność, to pewnie by się nie sprawdził. Ale kierując TVP ani nie ryzykuje własnych pieniędzy, ani reputacji (bo ma już ustaloną). Po prostu, jak się okaże, że nie dał rady, to się mu podziękuje, wypłaci odprawę i oddeleguje na inny odcinek. I już.

Pamiętam jak w 2012 roku, kiedy Agnieszka Radwańska doszła do finału Wimbledonu oburzał się pan naonczas Europoseł Kurski na to, że nie TVP ów Turniej transmituje tylko jakiś tam Polsat Sport. Bo jak to ujął Pan Jacek, on wie, że takie umowy podpisuje się z wyprzedzeniem, ale przecież są możliwe różne aneksy itd. I on, razem ze swoim ugrupowaniem Solidarna Polska (tak się to chyba nazywało) domaga się, żeby „takie wydarzenia Polacy mogli oglądać w TVP”. No to teraz będzie mógł sprawdzić jak to jest naprawdę, dlaczego owego Wimbledonu w TVP nie było i być nie mogło, i dlaczego ówczesny Prezes nie popełnił błędu. Pan Kurski będzie mógł się domagać oczywiście załatwienia podobnej sprawy odpowiednim dekretem, ale to mogłoby się okazać kłopotliwe. To jednak pokazuje jak archaicznie pojmuje pan Jacek telewizyjny rynek i telewizję jako taką.

Przy okazji coraz realniejszy wydaje się pomysł na wykończenie TVP. Otóż w związku z odpowiednią ustawą nakazującą pokazywanie wielkich imprez sportowych z udziałem Polaków w antenach otwartych, przy smutnym warunku, że jeśli nikogo innego nie będzie stać na zakupienie na jedne czy inne zawody, TVP będzie zmuszona licencję kupić. Możliwość transmisji imprez sportowych jest droga jak nie wiem co. To teraz najdroższy telewizyjny towar. A przy reklamowych ograniczeniach TVP, nie jest ona w stanie odrobić poniesionych kosztów. Nie, i już. No więc wystarczy, że inni Polscy nadawcy po umiejętnie podbitej cenie odpuszczali będą różne transmisje. TVP będzie je musiała „kupować”, a wtedy budżet TVP pęknie, bo nie będzie innego wyjścia. A nie, będzie. Przecież wystarczy wielkich spółek skarbu państwa, żeby to one finansowały kolejne imprezy. Każdy koncern dostanie do sfinansowania jakąś transmisję z wielkiej imprezy, i już. Tylko czy one wytrzymają? Zobaczymy. 

Jako człowiek uważający media publiczne za jedno w największych osiągnięć demokracji i ludzkości, choćbym nie wiem jak krytyczny miał stosunek do każdego z Prezesów TVP czy Polskiego Radia, życzę im powodzenia. Panu Jackowi również życzę.
Ja mogę tylko obserwować, radzić i recenzować, więc będę robił właśnie to. 

 

PS. No i oczywiście wciąż aktualne jest zaproszenie do audycji "Program Telewizyjny" w TOK FM, które wystosowałem jakiś czas temu, i powtórzyłem przed chwilą.