Już nie każdy skandynawski serial zachwyca. Te dobre coraz częściej trzeba wyławiać z bajorka zwykłych produkcyjniaków, obliczonych na szybki zarobek, póki jeszcze trwa moda na serialową Skandynawię. Z tym większą przyjemnością podsuwam Wam kolejny specjał. Bardzo dobry na wielu płaszczyznach odcinkowy kryminał, który w dodatku pozwala nam poznać Szwecję jakiej nie znamy, sprzeczną z jej dzisiejszym stereotypem.
Nazywa się „Midnattssol” i właśnie się skończył. W Szwecji. U nas dopiero się zacznie.

W świetle północnego słońca mroczne tajemnice ożywają i nie dają o sobie zapomnieć...

 

„Midnattssol” to szwedzko-francuski thriller kryminalny, którego akcja toczy się w Laponii, w miejscowości Kiruna. Majestatyczne i surowe krajobrazy dalekiej północy są tłem serii makabrycznych zbrodni, które próbuje rozwiązać nietypowy duet - szwedzki prokurator (Gustaf Hammarsten) i policjantka z Francji (Leila Bekhti). I ważna informacja dla fanów pisarza Jo Nesbo. Tak, napiał powieść pod takim tytułem, ale serial nie ma z tą powieścią nic wspólnego. 

Słowo „midnattssol” oznacza słońce, które w lecie świeci nad kołem podbiegunowym całą dobę, również o północy. Dlatego właśnie akcja toczy się prawie cały czas w jego świetle, co sprawia, że dni zdają się ze sobą zlewać. To może dziwić widzów, którym nieznane jest zjawisko midnattssol, ale dla Skandynawów jest oczywiste. Dla nas też będzie po emisji tego serialu, który prędzej niż później trafi do naszych telewizorów.

Dla Szwedów serial ma również wymiar  polityczny, ponieważ dotyka problemu trudnych relacji między ludami tubylczymi, a kolonizatorami, czyli w tym przypadku między Lapończykami (Samami), a Szwedami.

Taki konflikt może dziwić w kraju znanym ze swojej tolerancji i otwartości na imigrantów oraz mniejszości narodowe. Otóż okazuje się, że ten pozytywny wizerunek Szwecji niestety mija się nieco z prawdą. Lapończycy od lat walczą o ratyfikowanie przez Szwecję konwencji ONZ o prawach ludów pierwotnych, którą podpisało większość krajów świata. Konwencja ta zmusiłaby Szwedów do oddania Lapończykom, przynajmniej pod zarządzanie, olbrzymich obszarów, które jeszcze do 1846 roku do nich należały. Niewątpliwie wywołałoby to stanowczy sprzeciw obecnych szwedzkich „właścicieli” tych ziem, więc żaden rząd nie zdecyduje się z własnej woli na ruszenie tej kwestii. Ponadto, mimo że Szwedzi, zmuszeni przez Unię Europejską, uznali w 2000 r. oficjalnie Lapończyków za mniejszość narodową, to dotychczas nie przeprosili ich za setki lat skrajnej dyskryminacji, w tym nawet przymusowej sterylizacji. W ostatnich latach stosunek państwa do Lapończyków jest jednak poprawny, a media chętnie promują kulturę lapońską. Czego przykładem może być również serial "Midnattssol", w którym udział wzięły artystki sceny muzycznej o lapońskich korzeniach. Jednak Samowie wciąż czują się i naprawdę są dyskryminowani we własnym kraju.

Dlatego już po pierwszym odcinku wywołał w mediach dyskusję na temat tego jak przedstawiciele mniejszości lapońskiej zostali w nim przedstawieni. Sami zainteresowani mieli na szczęście na ten temat pozytywne opinie, co pewnie wynika z tego, że przy produkcji pracowali również ich przedstawiciele, którzy pomogli zadbać o autentyzm rzeczywistości, w jakiej żyją.

Wracając do samego serialu, to nie zapominajmy, że jest to przede wszystkim kryminał. Chociaż ze sporą domieszką psychologiczno-społecznego dramatu, i ze szczyptą magii. I niemal z miejsca stał się hitem, który wzbudził zachwyt widzów i krytyków. Nie tylko w Szwecji. Zdobył też kilka nagród na światowych festiwalach.  

W świetle północnego słońca mroczne tajemnice ożywają i nie dają o sobie zapomnieć...

PS. Jak potwierdzimy kiedy serial będzie dostępny w Polsce, oczywiście będziemy o tym informować głośno.