Kiedy dowiedziałem się, że Ministerstwo Sprawiedliwości ogłosiło pozew przeciw uniwersyteckim ekspertom za ich krytyczną ekspertyzę projektu zmian w kodeksie karnym, ucieszyłem się jak dziecko. I przyznam, że spodziewałem się podobnej reakcji ze strony tzw. opozycji, krytycznych wobec obecnej władzy mediów i wreszcie samej grupy uniwersyteckich ekspertów.

Tymczasem wszyscy ruszyli do akcji w trybie biadania, i skupili się na - nie wiedzieć czemu - obronie różnych wolności, i krytyki, że działania Ministerstwa "...godzą w wolność prowadzenia badań naukowych, ingerują w wolność wypowiedzi i wyrażania opinii oraz zagrażają standardom debaty o tworzeniu prawa w Rzeczypospolitej Polskiej...". Potem coś jeszcze o zastraszaniu się pisze i mówi, o efekcie mrożącym, represjach itd. I to oczywiście wszystko racja, bo pewnie takim pomysłem imć pan minister się kierował grożąc pozwem. Tylko, że w swoim mniemaniu wyjątkowości i nieomylności pozywając grupę ekspertów strzeliłby koszmarnego babola. I on już o tym wie, dlatego nikogo nie pozwie. 
Tym bardziej nie wiem skąd te minorowe nastroje i brak entuzjazmu?

I na miejscu prawników z UJ, po tym jak minister zapowiedział pozew przeciwko nim, stanąłbym przed kamerą i powiedział patrząc prosto w jej oko: dawaj Pan, lecimy z tym koksem!
Bo tu się nie ma czego bać, tu trzeba wsiadać do walca i rozjechac ustawę punkt po punkcie. Potraktować to trzeba jak okazję na lekcję dla studentów i wielką nauczkę dla butnego ministra, który wygląda jakby wciągnął nosem wszystkie rozumy. Wiemy przecież, że ich nie wciągnął, bo ich nie znalazł, więc sprytnie zastąpił je - te rozumy - bezczelnością i butą. No to państwo prawnicy, do boju. Pokażcie, że społeczeństwo ma coś z tego, że łożyło na Wasze studia :)

Taki pozew ministerstwa sprawiedliwości, to przecież pięknie wystawiona nad siatkę piłka, a nie żaden cios. I piękny, przy okazji, podarunek dla wykładowców z UJ, żeby mogli poprowadzić zajęcia praktyczne i dorobić sobie kilka punktów do tzw. autorytetu. 
Narzekamy przecież na odebranie nam, czyli narodowi Trybunału Konstytucyjnego. Słusznie narzekamy, bo to co się z nim dzieje to granda. I nagle dostalibyśmy możliwość niespotykaną, lepszą od sejmowej komisji śledczej i sejmowej debaty razem wziętych, żeby pod okiem Sądu przesledzić tryb, mechanizmy i paragrafy ustawy punkt po punkcie. 

Eksperci, prawnicy z UJ to nie są chyba cieńkie lufki i potrafiliby się do takiej rozprawy przygotować. Przecież rozjechaliby tę ustawę ku naszej nie tylko radości i satysfakcji, ale również dla dobra nas wszystkich.
Oczywiście sam fakt pozywania ekspertów wydaje się kuriozalny, i pewnie jest jakimś wyjątkiem w demokratycznym świecie, ale myślę, że fajnie byłoby z okazji skorzystać.
I między innymi dlatego dziwię się trochę narracji strachu i gadania o ewentualnym "efekcie mrożącym" za krytykę władzy.
Przecież jeśli w istocie jest to krytyka merytoryczna, a dane i tezy są uczciwie przedstawione i zbadane, to wypada się cieszyć, że twórcy różnych ustaw czy innych rozporządzeń są na tyle głupi, żeby poddawać się takiej zabójcze dla nich procedurze sądowej. Wchodźmy w to.

 

A skoro Minister już wie, że taki proces to dla niego ślepa uliczka zakończona niewielkim, ale cholernie głębokim bagnem, w którym pewnie by był utonął, to trzeba przejąć inicjatywę. 
Tym bardziej, że są podstawy i możliwości. Jak czytam na stronie RMF24.pl: prawnicy wyrazili ubolewanie, że "ekspertyza środowiska naukowego mogła spotkać się z tego typu reakcją urzędu państwowego", godzącą - ich zdaniem - w dobra osobiste autorów ekspertyzy. "Z przykrością odbieramy również fakt, iż tezy opinii dotyczące wykładni nowelizowanych przepisów bezpodstawnie określone zostały przez autorów komunikatu mianem 'kłamstwa' - wskazali profesorowie.

A skoro tak, to... Wy możecie pozwać ministra z całą tą jego ustawą. Otóż publicznie zarzucił Wam kłamstwo, złą wolę i brak profesjonalizmu. A to przecież są fundamenty Waszego zawodowego życia. Podważył dorobek, tradycję i szacunek i prestiż UJ, co powinno Was zaboleć szczególnie. Wytoczcie mu więc proces cywilny o zniesławienie. I przed całym światem punkt po punkcie zamiast trybunału konstytucyjnego rozjeżdżajdzie zapisy ustawy. Czego i Wam i sobie życzę. Amen.

Przy okazji zapraszam również do Codziennego Polecaja TV #wTelewizjiPL