Druga seria najlepszego serialu 2015 roku nie jest już takim zaskoczeniem. Ale wciąga bardziej niż pierwsza, i jeszcze bardziej rozbudza nadzieje, że wreszcie znajdzie się ktoś, kto naprawdę rozgoni to korporacyjne towarzystwo. Do zobaczenia od czwartku 25 sierpnia w Canal+

 

„Mr. Robot” to serial, którym zachwycili się w ubiegłym roku krytycy. Pisali o nim „solidny kandydat na najlepszy serial roku”, „wybitna rzecz”, „największe zaskoczenie sezonu” i takie tam ogólniki. Z początku miała to być wyłącznie jednosezonowa, zamknięta opowieść, ale z racji wspomnianych zachwytów, które ukazały się w mediach już po wypuszczeniu seriaowego pilota, i po tym jak zareagowali (i w jakiej liczbie rzecz jasna) widzowie, stacja USA Network dała twórcom zielone światło do pracy nad kolejnymi sezonami. Co ucieszyło pana Sama Esmaila, który w głowie rozpisał już sobie całą opowieść na serie cztery, i z bardzo konkretnym zakończeniem. Na razie jednak, na ekrany naszych telewizorów trafia seria druga. 

Ale najpierw, tytułem wprowadzenia, kilka słów o tym, od czego się to wszystko zaczęło. Głównym bohaterem jest Elliot Alderson, wyalienowany, krytycznie nastawiony do świata korporacji za to cholernie zdolny haker. Chłopak za dnia pracuje jako specjalista od zabezpieczeń komputerowych, a nocami wykorzystuje swoją wiedzę i talent, odkrywając prawdziwe oblicza ludzi i firm. Jego nieprzeciętne umiejętności wzbudzają rzecz jasna zainteresowanie różnych osób. Ale najbardziej organizacji "fsociety", czyli grupy anarchistycznych hakerów, których celem jest m.in. rozwalenie jednej z wielkich korporacji, której logo nie bez przyczyny przypomina logo niedawnego bankruta, firmy Enron, jednej z tych, które doprowadziły do wielkiego finansowego kryzysu. Ale to nie ów Elliot jest tytułowym panem Robotem. Tego gra Christian Slater, i w niczym nie przypomina siebie z innych ról. A zagrał ich przecież sporo. Tutaj, o czym Ci z Was, którzy "zaliczyli" serię pierwszą wiedzą, jest postacią na tyle realną, żeby mieć przemożny wpływ na głównego bohatera i samą fabułę, i na tyle nierealną, żeby nabrać pewności, że jest on wytworem chorej psychiki naszego bardzo dziwnego hakera.  I to właśnie Mr. Robot namawiał go do współpracy przy zniszczeniu korporacyjnej Ameryki i zaczynając od potężnej korporacji E Corp, przez Elliota zwanej Evil Corp. 

Drugi sezon rozpoczyna się miesiąc po ataku zwanym Five/Nine, kiedy życie głównego bohatera zmienia się diametralnie. Zresztą podobnie jak relacje między bohaterami. Jest zdrada, jest przyjaźń i zaufanie. Rzeczywistość się zmienia, ale nie oznacza to, że wszystko będzie dobrze. Przeciwnie. 
Serial balansuje na granicy thrillera i dramatu psychologicznego. Jest mroczny, momentami wręcz klaustrofobiczny. A jeśli ktoś obyty jest w świecie filmu, to znajdzie w nim wiele nawiązań czy wręcz cytatów, z takich klasyków, jak „Fight Club" czy „American Psycho". 

To jeden z tych seriali, które albo się kocha, albo nienawidzi, ale nie znam nikogo, komu jest on obojętny. Warto sprawdzić.

Premiera w czwartek 25 sierpnia o godz. 21:00 w Canal+