Były takie czasy, kiedy w naszym pięknym kraju kręcono fajne młodzieżowe seriale. Zresztą, może nie były takie wielkie i tak wspaniałe jak wydaje się z perspektywy czasu i wspomnień. Ot, po prostu byłem naonczas dzieckiem, młodzieńcem potem. I dzięki nim było mi lepiej. Dzięki kilku dzieciakom, które grały w tych serialach i na widok których zawsze się uśmiechałem. 

 

 

Jednym z tych dzieciaków był Sergiusz Lach, czyli Filipek z serialu „Stawiam na Tolka Banana”. Ten, który cały czas kręcił głową i planował milionowe interesy. Osobliwie upodobał sobie chomiki i zbudowanie fortuny na chomiczym imperium, bo z jednej parki, już po miesiącu można mieć kilkadziesiąt sztuk, a każdy po piątaku.

No pewnie, że nie wiedziałem wtedy, że ów chłopak to Sergiusz. Oczywiście, że nie zastanawiałem się wtedy jak miał naprawdę na nazwisko. Bo mnie to nie interesowało. Dla mnie to przecież Filipek, który miał problem z żuciem gumy, bo mu się zęby sklejały. Jego nazwisko, imię i więcej o nim dowiedziałem się dopiero po wielu latach. I o tym, i o tym, że nie został aktorem, tylko zajął się robieniem reporterskich zdjęć. I że rodzinę założył w Szwecji.

A teraz dowiedziałem się, że umarł. Miał 54 lata. I moją sympatię.