Co do nowej oprawy Dziennika Telewizyjnego TVP „Wiadomości”, to jest to iście Azjatyckie szaleństwo, drogie efekciarstwo rodem z rozrywki, a nie informacji. I do tego w złym, nowobogackim stylu. Z barokowym, czy wręcz „rokokowym” przepychem, za którym nie idzie nic, poza tym, żeby świetnie w tym przepychu mógł się czuć nowobogacki właściciel.

Gdyby na takich fajerwerkach polegać miał główny program informacyjny dużej, poważnej stacji TV, to są przecież na świecie bogatsze telewizje, które na to stać. I tam latałyby po studiach prawdziwe śmigłowce.
A wiecie dlaczego nie latają? Nie dlatego, że ich nie stać, tylko dlatego, że to odbiera programowi informacyjnemu powagę.

 

Program informacyjny, szczególnie ten główny i najważniejszy musi być poważną rozmową z widzem, a nie zabawą formą.

Studio poważnego programu informacyjnego nie jest spacerniakiem, nie jest estradą ani wybiegiem, po którym z piórami w d... biega konferansjer. Takie głupie próby prowadzenia poważnych programów informacyjnych „na stojaka” to na świecie pieśń lat minionych w tzw. świecie Zachodu. Były i u nas takie próby w TVP, w TVN i Polsacie. I wszędzie uznano po jakimś czasie, że to po prostu głupie. Ale obecne władze TVP głupot się nie boją.
Poważny człowiek nie mówi ważnych rzeczy do innych ludzi podrygując. To nie wygląda poważnie, i przypomina bardziej jakiś koszmarny teleturniej. Tu się nic nie zgadza. Za to wszystko jest nie na swoim miejscu.

Co gorsza, jednym z efektów wprowadzenia tych efektownych cudaków do programu będzie to, że ważnym elementem kolegium czy co oni tam w tych „Wiadomościach” mają zamiast kolegium, będzie zastanawianie się, co w wydaniu będzie można pokazać w tym cholernym i drogim oknie 3D. Bo przecież nie po to prezes wyasygnował kilka milionów złotych nieswoich polskich złotych, żeby teraz tego nie używać. Zawsze będzie musiało się coś znaleźć.

I tak oto już nie myślenie pod kątem ważności informacji, tylko jej potencjalna wizualna atrakcyjność będzie decydowała. Oj wielka to żałość, wielka.

I będzie więc codziennie siedziała od rana ekipa i kombinowała żeby ładnie wyciąć z tła choinkę czy inne figurki. Prowincjonalne zachwyty błyszczącymi paciorkami