Nic co dotyczy Festiwalu Piosenki (o)Polskiej nie jest i nie będzie pewne. A nie, przepraszam. Pewne jest to, że pan Jacek Kurski zakiwa się przy okazji tej imprezy na zabój. Przegiął pałkę na całej linii, poszedł o jeden most za daleko itd. Bo Jacek Kurski wbrew rozsiewanym przez siebie plotkom, nie jest ani taki sprytny, ani cwany. Nie jest też, i tu już szkoda, fachowcem od telewizji. To, że dawno temu zrealizował jeden dokumentalny film, i to, że jest – być może – świetnym partyjnym propagandystą, okazało się nie być wystarczającą kompetencją. 

Powiem więcej, z ogłaszaniem Kielc nową „stolicą (o)polskiej piosenki” jeszcze bym nie szalał. Również będąc prezydentem tego pięknego miasta. 

 

No, ale do rzeczy. Gazeta Wyborcza ogłosiła dzisiaj już w tytule artykułu: „To już pewne: festiwal opolski w Kielcach. W środę podpisanie umowy”, ale już w trakcie pisania tego tekstu sprawa była nie tak pewna, jak mogłoby się wydawać. Bo scena, choćby najładniejsza i z najlepszą akustyką, sama nie zaśpiewa. Te całe gniewne krzyki pana Kurskiego, prokuratorska postawa pani Holeckiej, wtórującej swojemu szefowi w oskarżycielskiej mowie przeciw prezydentowi Opola, były tylko rozpaczliwą próbą przestraszenia rzeczonego prezydenta. I próba podjudzenia przeciw niemu mieszkańców miasta, którzy – tak sobie to pewnie sprytek Kurski  wymyślił – zasypią Prezydenta tysiącami gniewnych listów. Tymczasem opolanie okazali się dumną społecznością, która nie uznała za stosowne wysłuchiwać takich połajanek z ust aparatczyka od propagandy, i pokazali mu środkowy palec. To, że ludzie staną w tej sprawie po stronie swojego Prezydenta zaskoczyło go bardzo.

W swojej bucie myślał pewnie imć Kurski, że wystarczy w telewizorze ludziom wcisnąć brednie o przychodzeniu prezydenta Opola na kolanach, kolejce miast chętnych do festiwalu i jeszcze dłuższej liście artystów zgłaszających się do udziału, żeby można było pomyśleć, że tak jest w istocie. I z tego co czytam w mediach, są tacy, którzy dali się nabrać.  

Tymczasem w panice wydzwaniają z TVP po artystach różnych z błaganiami oferując walizki pieniędzy, a po drugiej stronie raczej cicho. Na FB już znajdziecie relacje różnych menagerów, którzy telefony odbierali. A, w trosce o resztki wstydu tych, którzy zamierzają zaprzeczać, wspomnę, że niektóre z tych rozmów są nawet nagrane (hahaha, gotcha!). Miasta też nie biją się o "złotą patelnię prezesa Kurskiego". A gotowe wyciągnąć pomocną dłoń Kielce, które są gotowe zgodzić się na współorganizację absurdalnego cokolwiek koncertu „polskiej piosenki opolskiej w Kielcach”, niebawem pożałują, że wdały się w jakąś grę z panem Jackiem Kurskim. Na pewno te władze zrobiły to w dobrej wierze, ale naiwnie. Bo naiwnością jest myśleć, że imć Kurski nie wystawi ich do wiatru, kiedy będzie mu to wygodne. I nie będzie miał z tym najmniejszego problemu. 
Zresztą przecież cały czas próbuje się jakoś ułożyć z Opolem, bo wie, że jakiekolwiek inne rozwiązanie jest głupie. Z tym ogłaszaniem Kielc „stolicą (o)polskiej piosenki” jeszcze bym nie szalał. Również będąc prezydentem tego pięknego miasta. Również dlatego, że na razie chyba tylko pan tenor Morka jest na liście wykonawców. Ale to inna kwestia, może o czymś nie wiem. Przekonacie się, ŻADNEGO PRZENIESIENIA FESTIWALU DO KIELC NIE BĘDZIE.

Skoro wróciłem do kwestii artystów, którzy wg prezesa Kurskiego stoją w ogonku chętni wystąpić choćby za darmo, przypomnę, że – jak mi się wydaje – jedynym sposobem na zebranie ich na scenie jest przekazanie organizacji miastu Opole, i apel opolskiego Prezydenta do artystów, żeby jednak.

Ale skoro, jak słyszę od menagerów, TVP ma zabezpieczony na artystów duży budżet, podrzucę prezesowi pewien pomysł. Sprytny jak on, i jak on mało mądry. Czyli jak ulał. Może więc jakimś rozwiązaniem byłoby, żeby pan Jacek obdzwonił różnych wykonawców z Europy. Za odpowiednio wysoką gażę znajdzie takich, którzy zaśpiewają jakiś polski przebój, I będzie można zrobić koncert "Cała Europa śpiewa (o)polskie piosenki". Duma. Zwłaszcza, że korzystając z ich małej znajomości naszego rynku i języka, można by było wcisnąć im kilka dobrze wyselekcjonowanych utworów. A za dodatkowy grosz, elementem choreografii każdego z występów byłoby wstawanie z kolan. Można? No pewnie.

Update:
I tak jak przewidywałem, prezydent Kielc wyszedł na łosia próbując się miziać z Kurskim. Mizianie się z nim zawsze kończy się większym lub mniejszym upapraniem się. 
Oto TVP wycofała się z pomysłu