O debiucie Piotra Kraśki w „Dzień dobry TVN” nie pisałem. Czekałem na jego debiut w programie informacyjnym. I stał się. I teraz mogę napisać śmiało, że oba „wcielenia” pana Piotra są dobrym wyborem. I jego i TVN-u.
W „DDTVN” sprawdza się, bo jest nie tylko inteligentny, ale po prostu ciekaw jest świata i ludzi. I mimo wstępnego debiutanckiego spięcia, było to widać. Poza tym podoba mi się, że prowadzenie „śniadaniówki” w TVN daje się nie egzaltowanym celebrytom, tylko osobom o szerszych horyzontach.
Ale mnie bardziej zainteresował poniedziałkowy debiut Kraśki w „Faktach z zagranicy”. No i... 

 

Mam nadzieję, chociaż wiarę w to mam niewielką, że prezes TVP i ludzie stojący za zwolnieniem Piotra Kraśki z Telewizji Publicznej oglądali pierwsze wydanie „Faktów z zagranicy” w TVN BiS. Z dwóch powodów chciałbym, żeby obejrzeli i posłuchali. Pierwszy taki, żeby przekonali się, że o tym co dzieje się za naszymi granicami można mówić interesująco, rzeczowo, i co najważniejsze, że jest o czym mówić. Po drugie, że może im jakaś synapsa w mózgu przeskoczy i jakaś się w ich głowach pojawi refleksja. A pan Jacek Kurski może porówna sobie te „Fakty z zagranicy” ze swoimi „Wiadomościami” i może zrozumie, dlaczego jego telewizji maleje, a innym, o te jego spadki rośnie.

Chciałbym, żeby tak właśnie wyglądał program informacyjny dotyczący również naszych spraw. Coś fantastycznego. Informacja wsparta materiałem filmowym, komentarz fachowca, następne wydarzenie. Świetnie oddzielona informacja od komentarza, a komentarz (niezależnie od tego czy jest to komentarz zaproszonego eksperta czy korespondenta) osobisty i wsparty wiedzą. Podoba mi się. Nawet b. poseł Sienkiewicz wypadł w roli komentatora nieźle, chociaż uważam, że można było do tematu wybrać kogoś lepszego, kto przy okazji nie jest politykiem.

A przecież mogli w TVP – jeśli nie chcieli, żeby się pan Kraśko ładował w sprawy krajowe – zaproponować mu zagraniczną działkę do obrobienia. A nie, nie mogli, bo przecież tu nie chodzi o to, żeby było zrobione dobrze, a właściwie. A to nie zawsze to samo.