Mamy tę słabość, ale nie jest to tylko polska specjalność, że podkreślamy nasze narodowe związki z jakimiś doniosłymi wydarzeniami, np. „W katastrofie zginęło sto osób. Wśród ofiar nie było Polaków”. 

Ten wpis nie będzie służył szukaniu przyczyn, ale wskazaniu kilku wyłowionych przykładów z ostatnich dni. Nie musiałem przy tym robić jakichś specjalnych poszukiwań, gdyż owa polskość wyskakiwała mi przy okazji rutynowych działań.  

 

W ubiegłą niedzielę śledziłem kanały francuskie, oglądając wieczór wyborczy po zakończonej w Heksagonie pierwszej turze wyborów regionalnych. Polska, a jakże, pojawiła się incydentalnie w przekazach i analizach komentatorów jako przykład rosnącego w Europie populizmu i rosnącego antymigracyjnego nastroju. Prawdopodobnie w ten sposób Francuzi pocieszali się, że nie są jedyni w trendzie. Chyba nie o takich wątkach chcielibyśmy słyszeć?

Jednak to brak flag unijnych u pani premier Szydło i zamieszanie wokół Trybunału Konstytucyjnego zdecydowanie dominowały w przekazach medialnych z Polski na całym kontynencie - nawet na Ukrainie. Wspominam o niej gdyż, tam zauważono także deklarację złożoną przez brytyjskiego premiera w Warszawie, że UK i Polska wspólnie walczyć będą z rosyjską propagandą. Rosyjskimi mediami też wkrótce zajmę się telewizji.pl, bo jest o czym pisać.

W duńskich i chińskich mediach pojawiliśmy w tym tygodniu dzięki skośnookiej gwieździe Liu Tao, którą okradziono w hotelu w Kopenhadze z gotówki i biżuterii wartej cztery miliony koron. Pani, znana w swoim kraju z dziesiątek serialowych i filmowych głównych ról, przyjechała do stolicy Danii promować buty Ecco. Duńska policja podała, że złodziejem okazał się 33-letni Polak, którego złapano przy próbie opuszczenia Danii promem. Delikwent, korzystając w sądzie z tłumacza, przyznał, że mu wstyd, żałuje swego czynu i nie chciał nikomu zrobić krzywdy.

Być może Polak chciał uciec do Islandii, gdzie stanowimy największą narodową mniejszość? Tam też okazuje się jest afera. Chodzi o niby drobiazg, ale urósł on do narodowego problemu w związku z zawirowaniami atmosferycznymi, jakie panowały ostatnio na wyspie. Prognoza pogody w publicznym radiu RUV to sprawa ważna, a została podana z tak silnym zagranicznym akcentem, że kilku komentatorów uznało to za „głupie” i „nie do zaakceptowania”. Jeden z czołowych blogerów napisał wprost, że nie po to Islandczycy zmuszani są do płacenia opłat licencyjnych na krajowe media, by dodatkowo znać jeszcze polski lub litewski dla zrozumienia wiadomości.

Zostając więc przy pogodzie, w tym tygodniu zabłysnął znów Tomasz Schafernaker z BBC. Social media podchwyciły taki oto detal, jak urodzony w Gdańsku, król brytyjskiej pogody drapie się podczas wejścia na żywo po świerzbiącym nosie. Fani prezentera mówili wprost, że chcieli by ten nosek sami pomuskać. Really?  

Ponieważ zbliża się zaś Boże Narodzenie zakończę newsem z Rumunii. Tam „Kevin sam w domu” również oznacza zapowiedź świąt, choć nawet nie mają Polsatu. W ciągu ostatnich 11. lat kanał PRO TV pokazał film aż 10 razy, także w ubiegły weekend. Średnio oglądało go ostatnio 2,6 miliona widzów, zdobywając 27 proc. rynku. W najlepszym momencie kultowy film oglądała jedna trzecia rumuńskich telewidzów.