Zamieszanie w TVP – ogłosił Press – informując którzy dyrektorzy przy Woronicza stracili właśnie robotę. Wydmuszka. Kolejna. I nie żadna reorganizacja czy pogrom, tylko duzi producenci telewizyjnych seriali podjęli walkę o spore pieniądze, które za sprawą nowego systemu naboru produkcji zewnętrznych mogą im przejść koło nosa. Gra idzie o 300 milionów, które rutynowo powinni przejąć, ale nagle pojawiła się konkurencja małych i średnich, którzy mogą im tę kasę mocno okroić. 

Nie wszystko o czym czytacie w mediach jest prawdą. To trochę banał, co? Ale tym razem weszli na moje skromne poletko. Oto bowiem Press był łaskaw napisać (a za nim, oczywiście wiele innych mediów) co następuje:

Jak się dowiedział "Presserwis", wraz z kuzynem prezesa Prawa i Sprawiedliwości  (Jan Maria Tomaszewski - przyp. ja) z TVP muszą odejść: Wojciech Hoflik - dyrektor Agencji Produkcji Telewizyjnej i Filmowej i pełnomocnik zarządu ds. utworzenia Agencji Kreacji Filmów i Seriali, Krzysztof Lenarczyk – zastępca dyrektora APTiF ds. kreacji i rozwoju, a także Magdalena Tadeusiak – dyrektor TVP Polonia.

Otóż być może Press uważa, że muszą. Ja wiem – bo można się tego dowiedzieć – że na razie nikt z wymienionych pracy nie stracił. I jeśli – to już moje gdybanie – wszystko pójdzie dobrze, to nie stracą. 

TU CHODZI O COŚ ZUPEŁNIE INNEGO. O PIENIĄDZE! 

 

Dlaczego piszę, że „jeśli pójdzie dobrze”? Otóż gra tym razem nie rozgrywa się o jakieś polityczne przepychanki i udowadnianie kto jest bardziej usłużny wobec Prezesa itd. Tym razem w grę wchodzą duże pieniądze, które TVP przeznacza na produkcję seriali. I cała ta akcja i całe to zamieszanie, jak mi się zdaje, nakręcają tzw. duzi producenci, którzy dotychczas otrzymywali niemal 100 proc zleceń.
Tymczasem TVP – rękami dyrektora Hoflika i jego Agencji Produkcji Telewizyjnej i Filmowej – zorganizowała otwarty konkurs na seriale w różnych kategoriach. Od codziennego serialu obyczajowego, przez komediowy i zamknięte formuły kryminalne i historyczne. Przyszło całkiem sporo zgłoszeń. Jestem jednym z ekspertów zewnętrznych oceniających te produkcje. Oceniając nie znałem ani autora, ani producenta, który projekt zgłosił. Takie są zasady. I oto okazało się, że pośród tych projektów, które przeszły do dalszego procedowania, pracy nad nimi itd. jest chyba tylko jeden zgłoszony przez tzw. dużego producenta. Chodzi o serial „Rodzina” i zgłaszającą go firmę Akson Studio Michała Kwiecińskiego. I być może jest tak, że pomysł zasadza się na tym, żeby przy okazji wywalenia Hoflika, odwołać cały ten NOS. 

Reszta to projekty małych lub średnich producentów wspartych znanymi nazwiskami reżyserów bądź scenarzystów, od osób nowych, bez wielkich układów w branży i w TVP. Tak to wygląda. I nie dziwię się, kiedy do „wzięcia” jest skromnie licząc ok. 300 milionów, że w gabinetach firm takich jak wspomniany Akson, jak MTL MaxFilm Tadeusza Lampki, czy ATM.

Można więc zrozumieć, że cały stworzony przez wspomnianego Hoflika system NOS (Nabór Ocena Selekcja) stoi ością w gardłach dużych producentów, i można zrozumieć dlaczego właśnie teraz tak się uaktywnili, sieją ferment sugerują dziennikarzom różne dymisje i inne takie.

DLACZEGO?
Otóż właśnie mają ostatnią szansę, jeszcze tylko kilka dni, żeby unieważnić to co zrobił NOS i wrócić do pracy wg starego, sprawdzonego już (dla nich) rozdzielnika tych przeznaczonych na seriale 300 milionów między siebie. Czasu jest coraz mniej, bo lista wybranych produkcji leży już „na Zarządzie”. Ten informował, że nie będzie sprawy przeciągał, więc skoro ma już rekomendację, powinien to zrobić jak najszybciej. A jak będzie podpis i wszystko pójdzie do produkcji, to nagle może się okazać, że najwięksi producenci będą musieli szybko szukać zajęcia w innych telewizjach. A o pieniądze jest coraz ciężej.  Co gorsze – dla nich – może okazać się, że te nowe produkcje będą powoli wypierały z ramówek TVP ich seriale, które zaczną sobie znikać. Pewnie nie grozi to „M jak miłość” na przykład, ale to tylko teraz trudno nam sobie to wyobrazić. Ale inne seriale zastąpić będzie w miarę łatwo.

Krótko mówiąc jeśli NOS zostanie przy okazji rozwalony, to będzie to zwycięstwo dużych producentów, a nie jakiejkolwiek innej idei. 
Najważniejsze jest to, żeby nie wylać dziecka (NOSu) z kąpielą. Jeśli Ci "zwalniani" ludzie osobiście mają coś za uszami, to trzeba powiedzieć co, i ich wywalić na pysk, ale zostawić NOS i nie patrzeć na dużych producentów.


Tekst Pressu znajdziesz TUTAJ.

 

Wszystkie Codzienne Polecaje znajdziecie w dziale "Polecaj Codzienny"