Raczej nie dziwi Was, że golizna w szwedzkim filmie czy mediach nie gorszy, nie powoduje też zgłaszania do tutejszej prokuratury donosów w sprawie obrażania uczuć religijnych. W końcu Szwedzi znani są ze swojej wolności seksualnej i umiłowania nagości. Tutaj artyści, którzy rozbierają się do rosołu na ekranie nie czują potrzeby tłumaczenia w wywiadach, że robią to dla sztuki, albo że golizna była uzasadniona, jak to często zdarza się miejsce w Polsce. Zresztą nikt tego od nich nie oczekuje, bo w Szwecji nienaturalny jest właśnie wstyd przed nagością. 

Jednak, mimo, że nagość i temat seksu od wielu lat nie jest tu tematem tabu, to od czasu do czasu nawet tutaj wywołują kontrowersje. Wtedy, tak samo jak w Polsce, widzowie piszą oburzone listy, ślą skargi, fora wrą od dyskusji, a nadawca programu się tłumaczy co miał na myśli. Z tym, że jest zasadnicza różnica między tym co oburza Szwedów a co Polaków.

 

 

Podczas gdy w Polsce nagość i seks same w sobie są dla wielu wystarczającym powodem do krytyki, w Szwecji poddawana jest krytyce forma i kontekst. Szczególnie jeśli w jakiś sposób pokazują kobiece ciało w sposób wyidealizowany lub zbyt seksualny w stosunku do kontekstu wynikającego z treści programu lub dyskryminują mniejszości seksualne. Żeby przybliżyć sposób postrzegania nagości przez Szwedów przytoczę dwa przykłady z życia.

Jedna miała miejsce we wczorajszym odcinku popołudniowego programu telewizji publicznej pt. „Fråga doktor” („Zapytaj doktora”), który porusza tematy medyczne. Widzów oburzyła grafika przedstawiająca nagą kobietę, która według wielu osób wyglądała jakby ją stworzył dojrzewający chłopiec, a nie poważny i stateczny grafik z telewizji. Po pierwsze kobieta na obrazku ma jak na swoją budowę bardzo duży biust, a po drugie żadnych włosów łonowych, co sprawia, że wygląda co najmniej nienaturalnie. Do tego stanowiła ilustrację do problemu braku witaminy B12.
Prowadząca program Suzanne Axell, zapytana wczoraj wieczorem przez dziennikarza Aftonbladet, była zaskoczona reakcją widzów. Na pytanie czy nie uważa, że pokazali wypaczony obraz kobiecego ciała, odpowiedziała logicznie, że istnieje mnóstwo wariantów kobiecego ciała, a to jest po prostu jeden z nich. Jednak dziś rano przyciśnięta do muru redakcja zapowiedziała, że na skutek „cennych uwag widzów”, w następnym sezonie zmienią grafikę. Wygląda jednak na to, że zmiany będą jeszcze poważniejsze, bo po dzisiejszym artykule na temat grafiki z kobietą, pojawiły się nowe zarzuty pod adresem autorów programu. Tym razem widzowie przypomnieli, że kilka tygodni temu, dla pokazania przepukliny pachwinowej przedstawiono grafikę z mężczyzną. Tak jak w przypadku kobiety cały był „wydepilowany”, ale największe kontrowersje wzbudziło to, że pewną, istotną część ciała miał wyjątkowo długą. Po tej kolejnej fali krytyki twórcy programu zdecydowali, że będą pokazywać tylko części ciała, a nie całego człowieka, ponieważ zawsze znajdzie się powód do narzekania na kolejnego modela.

Cały odcinek możecie obejrzeć TUTAJ. Omawiany fragment od min. 34.

Jeszcze ciekawszy przypadek zdarzył się ponad rok temu kiedy kanał dziecięcy telewizji publicznej wyemitował w edukacyjno-rozrywkowym programie „Bolibompa” swój utwór pt. „Snoppen och snippan” czyli po polsku „Siusiak i cipka”. Piosenka opowiada czym są „siusiaki” i „cipki”, co robią, i że właściwie nie różnią się zbytnio od siebie. W teledysku widzimy omawiane organy z różnymi atrybutami, wesoło ze sobą tańczące. W przeważającej większości widzowie, szczególnie rodzice dzieci, byli zachwyceni piosenką. Znaleźli się oczywiście i tacy, których oburzyło to, że w programie dla dzieci pojawiają się organy płciowe i zapowiedzieli nawet bojkot stacji. Jednak wiele osób narzekało na coś zupełnie innego. Mianowicie na to, że w piosence padają słowa "Sika się siusiakiem. Albo cipką, jeśli się jest dziewczyną". W komentarzach padło stwierdzenie, że „nie każda kobieta ma cipkę, a nie każdy mężczyzna – siusiaka” i że piosenka dyskryminuje osoby transseksualne. Ktoś też napisał, że to skandal, że żeński organ ma pomalowane  rzęsy, bo w ten sposób powiela się tradycyjne stereotypy podziału ról płci (ewidentnie postęp gender jest w Szwecji o wiele bardziej zaawansowany niż w Polsce). W tym przypadku redakcja programu była raczej rozbawiona reakcjami i zadowolona z rozgłosu jaki im przyniósł ów skandal. Nie poddała się presji, żeby piosenkę zdjąć z emisji, a wręcz korzystając z zainteresowania mediów zagranicznych stworzyła również wersję po angielsku. Tym sposobem, z prawie 7 mln odsłon szwedzkiej wersji i ponad 200 tys. angielskiej na You Tube, szwedzka telewizja zapisała się w historii edukacji seksualnej w kraju i na świecie.