W trakcie kampanii politycznych obiecywać można niemal wszystko. Propozycji wprowadzenia zakazu dubbingu w telewizji, w ramach wyborczego pakietu edukacyjnego, dla powszechnej poprawy znajomości języka angielskiego chyba jednak jeszcze nie było? 

20 grudnia w Hiszpanii zapadną decyzje o składzie nowego parlamentu i przyszłości tego kraju. Sama kampania i prawdopodobne wyniki wyborów już dziś uchodzą za najbardziej zaciętą rywalizację w czterdziestoletniej historii tamtej demokracji. Dwóm głównym siłom politycznym, które na zmianę kierowały państwem, wyrosły bowiem dwie nowe formacje bez których utworzenie rządu będzie raczej niemożliwe. Jej liderzy są młodsi nawet od Ryszarda Petru. Z kolei premier Mariano Rajoy popełnił ostatnio błąd podobny do tego, jaki w Polsce zrobił przed I turą wyborów prezydenckich Bronisław Komorowski, nie stawiając się na oczekiwaną internetową debatę największego dziennika „El Pais” z udziałem liderów czterech głównych komitetów wyborczych. 

 

Rządząca Partia Ludowa wyszła za to w mijającym tygodniu z propozycją wyborczą, by pożegnać praktykę dubbingowania zagranicznych programów w telewizji w celu poprawy znajomości języka angielskiego. Hiszpanie pozostają przecież daleko w tyle na tle innych nacji w Europie, gdy chodzi o znajomość języka Szekspira.

Ten temat pojawiał się w lokalnej debacie nie raz, szczególnie przy okazji podawania hiszpańskich punktów podczas Konkursu Piosenki Eurowizji. W ubiegłym roku język angielski w wykonaniu prezenterki Caroliny Casado stał się nawet jednym z gorętszych punktów narodowej dyskusji. Jej słynne już #Oitpoints nie tylko biło rekordy na Twitterze i pobudzało uzdolnionych technicznie do tworzenia remiksów, ale dotarło też do parlamentu, w którym Zjednoczona Lewica zadała szefowi publicznej telewizji TVE szereg pytań, m.in. o sposobie wyboru tej pani do podawania wyników i sprawdzenia znajomości języka.   

Wracając do dubbingu. Jego tradycja w Hiszpanii jest długa i ma też tło polityczne. Za czasów generała Franco wszystkie obce języki, nawet te regionalne, były zakazane w hiszpańskiej telewizji i w kinie. Prowadziło to do tak absurdalnych sytuacji, w których dubbing stawał się nawet częścią cenzury. W filmie „Mogambo” Grace Kelly stała się siostrą Donalda Sindena zamiast jego żoną - tylko po to, by ukryć jej cudzołóstwo! Nawet w naszych czasach gwiazdy Hollywood z przerażeniem odkrywają także swoje hiszpańskie głosy, jak np. Jennifer Lawrence, której nie podobał się jej bardzo wysoki ton, co wyznała niedawno w amerykańskim show Conana O'Briena.

Co ciekawe, propozycja nadawania programów telewizyjnych w wersjach oryginalnych z zamieszczaniem podpisów na ekranie wyszła ze strony formacji, której lider stał się wiele razy językowym antybohaterem. Brak znajomości angielskiego przez premiera Rajoya analizowany był i wyśmiewany przez Hiszpanów na rożne sposoby.

Pewnie dlatego głównie na potrzeby kampanii 60-letni premier, podczas wizyty w jego rezydencji dziennikarki Telecinco, ujawnił niedawno, że uczy się angielskiego.

Minister Edukacji Íñigo Méndez de Vigo zaprezentował omawiany tu plan, jako część programu wyborczego partii w obszarze edukacji i kultury. Koncepcja obejmuje również zapewnienie środków umożliwiających naukę języka hiszpańskiego dla wszystkich dzieci. W niektórych regionach kraju, szkoły publiczne uczą w większości klas w językach regionalnych, takich jak kataloński i baskijski. W Hiszpanii szykuje się więc duża zmiana. Czy dobra? Czy dadzą radę?

Czas pokaże.