W tym miejscu będziemy regularnie rozpracowywać badania „mitycznego” Nielsena.  Być może uda się udowodnić, że nie taki diabeł straszny i Nielsena da się okiełznać. 

Najpierw podstawowe fakty i analiza jednego weekendu, która pomoże Wam zrozumieć jak telemetria działa w realu, i jakie można z niej wyciągać wnioski. 

 

Nielsen zainstalował w całej Polsce swoje małe urządzenia w około 2 tysiącach gospodarstw domowych. Gospodarstwo domowe to mama, tata i dzieci. Mogą być jednoosobowe gospodarstwa domowe i nawet wieloosobowe i wielopokoleniowe gospodarstwa.   Wszystko zależy od tego jaki jest skład polskiego społeczeństwa oglądającego telewizję.

Małe urządzenie, które zainstalował Nielsen to telemetr. Wygląda to jak mały dekoder do telewizji satelitarnej. Urządzenie ma pilota i za każdym razem gdy włącza się telewizor pyta się czy ogląda mama, tata, dziecko, babcia czy gość. Potem po 2.00 w nocy taki telemetr łączy się przez sieć Orange (o ile dobrze pamiętam) i przesyła do centrali Nielsena na warszawskich Bielanach dane o tym, co dane gospodarstwo domowe oglądało.  W nocy w Nielsenie praca wre. Kilkanaście lub może nawet więcej osób weryfikuje dane, opisuje wszystkie programy i ręcznie identyfikuje reklamy. Potem po 8.10 wszyscy dostają maila i sms-a z wynikami swoich kanałów. Niektórzy się cieszą, inni smucą, a inni wpadają w panikę. Tak czy siak, wszyscy jadą do swoich kanałów i po 9.20 mają na komputerach dokładne wyniki co się oglądało poprzedniego dnia. Godzinę później przychodzą wyniki za oglądalność bloków reklamowych czyli dane o tym ile gotówki twój kanał zarobił poprzedniego dnia. I tak wygląda początek dnia każdego człowieka programującego kanał telewizyjny. Ważna jest jeszcze Arianna, czyli nieodzowne narzędzie wszystkich działów programowych, agencji reklamowych i domów mediowych. Arianna pokaże ci wszystko, co zapragniesz, bo to program komputerowy z tysiącami tabelek, który pokazuje dane o oglądalności zbierane przez Nielsena.

To tyle o teorii na początek. Watek będziemy kontynuować.

A co się oglądało w sobotę i niedzielę 23 i 24 lipca?

W telewizji liczy się przede wszystkim oglądalność w grupie 16-49 lat. Dlaczego ta grupa jest tak ograniczona to temat rzeka. Wielu osobom to się nie podoba, ale teraz jest jak jest i tyle. 

Tak więc w sobotę w grupie 16-49 najczęściej oglądanym programem był XXII Festiwal Kabaretu w Koszalinie nadany przez TVP2. To duży sukces dla TVP2, która generalnie nie ma najlepszych notowań, a ostatnio powróciła do emisji kabaretów, które kiedyś  były „koniem pociągowym stacji.”

Festiwal w Koszalinie osiągnął wynik 654 901 AMR. Te AMRy wydają się skomplikowane, ale spróbujmy te rozpracować. 654 901 AMR oznacza, że w tracie tego programu, który trwał 58 minut średnio w każdej minucie oglądało ten program 654 901 osób w przedziale wiekowym 16-49. To jest tylko średnia, bo w najlepszej  jednej minucie  ten program oglądało prawie 759 tyś osób, a w najgorszej  562 tyś. osób.  W ogóle ten program włączyło w  grupie 16-49-latów  aż 1 238 269 osób, które średnio oglądały go 29 minut i 58 sekund. Czyli byli tacy, którzy włączyli go w całości i pewnie tacy, którzy oglądali tylko jedną minutę. Te wszystkie zawiłości zawarte są w jednej liczbie, którą jest AMR!

Nie ma co już się rozwodzić na ten temat. W skrócie powiem tylko, że programem nr 2 był koncert zespołu Ich Troje na Polsacie, a numerem 3 były Fakty TVN.

W niedzielę, 25 lipca, numerem 1 w grupie 16-49 był koncert Przebojowe Lato Radia ZET i Polsatu, numerem 2 były Wiadomości (olbrzymi sukces jak na Wiadomości), a numerem 3 – Fakty. Gratulacje dla wszystkich programów i do następnego razu!

* Rafał Freyer jest dyrektorem programowym kanału Kino Polska Muzyka