Jacek Kurski prezentując swój - jak sam mówi - "autorski" projekt telewizji Poland 24 wymienił kilka argumentów, które za nim stoją. Ot choćby taki, że: "Brakuje kanału, który by prezentował światu polski punkt widzenia. To miałby być odpowiednik rosyjskiego Russia Today czy niemieckiego Deutsche Welle". I jest OK, chociaż różnica między "Russia Today" i "Deutsche Welle" są olbrzymie, to z grubsza daje jakiś obraz tej telewizyjnej przyszłości. Dobrze, że nie wspomniał o BBC World, bo na to to nas nie stać nawet gdybyśmy się bardzo napinali. Oczywiście tę świetlaną wizję osłabiają cokolwiek pomrukiwania niektórych polityków o tym, że będzie to narzędzie do przekazywania światu naszej - czyli rządu - narracji. Ale bądźmy szczerzy, każda z tych telewizji w mniejszym lub większym stopniu służy właśnie do tej "narracji".

Prezes dodał jeszcze, że: "Wielkie kraje europejskie mają już takie kanały. Polska też powinna mieć takie ambicje". To ja dodam od siebie jeszcze i to, że swoje telewizje nadające w języku angielskim mają i Ukraina, i Białoruś i wiele innych krajów.

Oczywiście można ten pomysł obśmiać, tak jak robi to wielu komentatorów. Na szczęście nie trzeba. Mnie się ten pomysł z grubsza podoba. Ale oczywiście diabeł tkwi w szczegółach. 

 

Oczywiście można tak jak Marcin Piasecki w prowadzonym przez Jana Wróbla poranku TOK FM zareagować radosnym: "A kto to będzie oglądał? Agencje ratingowe?". Hahaha, jakież to zabawne. I jakież - co jeszcze ważniejsze - twórcze i dające do myślenia, prawda? No tak, można. Można obśmiać każdy pomysł, tylko dlatego, że rzucił nim ktoś kogo nie lubimy. Ale po co?

Bo przecież nasi komentatorzy i pytani o rzecz eksperci od razu muszą w sprawę wprzęgać politykę, i zastanawiać się nad "narracjami", nie nad tym jako to powinna, czy może być szansa i telewizja, tylko kto będzie chciał nią manipulować i dlaczego Kaczyński. No pewnie, że jest takie niebezpieczeństwo, ale nie zawsze trzeba gadać tylko o tym, i tylko w ten sposób. Nuda.

Ja też nie wierzę w to, że nowy kanał stanie się wiodącą siłą na światowym telewizyjnym rynku. No pewnie, że nie będzie. Ale takie projekty nie po to powstają. Natomiast może to być naprawdę duża szansa i dla polskich twórców i polskich odtwórców. Dlaczego? Podejdźmy do tego poważnie, i zastanówmy się czym mogłaby się taka telewizja zająć, i co zrobić, żeby chociaż trochę zainteresować widzów na świecie.

Oczywiście aspekt informacyjny ma tu duże znaczenie. Chociaż jeśli będzie to telewizja rządowa, to widzowie - przynajmniej ci świadomi, bardziej zainteresowani sprawą - będą podchodzili do tej części z rezerwą. Ale nie widzę najmniejszego powodu, żebyśmy nie mieli realizować takich przekazów za granicę. Choćby po to, żeby ułatwić zdobywanie informacji zagranicznym telewizjom, żeby zachęcać je do cytowania, wykorzystywania materiałów Poland24. Czemu nie?

Ale wg mnie, żeby informacje i wspominana po wielokroć „narracja” mogły skutecznie przebijać się do świata, dzisiaj lepiej byłoby zorganizować portal z prawdziwego zdarzenia Poland24.com (i z wszystkimi możliwymi końcówkami) w języku angielskim, niemieckim, francuskim i rosyjskim. Tam też można byłoby zamieszczać treści wideo nadające się do cytowania w elektronicznych mediach, materiały pisane, mówione i cokolwiek się chce. Można też na takim portalu realizować zwykłą transmisję. Nie potrzeba do tego transponderów, umów z dystrybutorami sygnału w kablówkach itd. Skoncentrowanie się na telewizji świadczy raczej o tym, jak anachroniczne jest myślenie pana Prezesa w tej kwestii. Ake sam pomysł nie jest zły, tylko radzę się zastanowić, czy lepiej nie wybrać drogi nowocześniejszej. I chyba bardziej spełniającej wymogi, jakie stawia przed nami współczesność i przyszłość właśnie.

No dobrze. Skoro jednak ma to być telewizja, to co? Otóż to mianowicie, że o ile nie będzie w niej za dużo polityki, zwłaszcza naszej wewnętrznej, może być niezłym oknem wystawowym dla naszych autorów wszelkiego rodzaju telewizyjnych treści. Przy odpowiednio konstruowanych już teraz umowach można zapewnić sobie prawo do umieszczania ich w "światowej" ramówce. Całkiem realnie wyobrażam sobie polskie seriale emitowane z napisami - a te ważniejsze może również z czasem, z aktorskim dubbingiem - wyobrażam sobie polskie filmy dokumentalne i reportaże w angielskiej wersji, bo to nie jest takie skomplikowane, ani nawet nie podroża do niemożliwości takie produkcje, i wyobrażam sobie tak emitowane filmy. Koniecznie programy o literaturze, o naszym teatrze, o sztukach wszelakich. I powinno być miejsce na porządnie realizowaną, wspólnie z antenami krajowymi, rozrywkę. I rzecz jasna mocno pociągnięta działka szeroko pojętego biznesu w kontekście polskim. Jeśli nie skończyłoby się tak jak w przypadku innych anten TVP poza TVP Kultura, że będzie to utylizator wszystkiego co zalega w magazynach, a nie trzeba za to płacić dodatkowych pieniędzy, to lepiej dać sobie z tym spokój. Jeśli mielibyśmy się napiąć żeby zrobić BBC World, to też nie, bo zabijemy się sami śmiechem. Ale jeśli miałaby to być różnorodna stacja dająca światu szansę poznać nas z dobrej strony, to czemu nie?

Ważne, żeby współtworzyły ją redakcje anten krajowych, żeby dyrektorzy TVP 1 i TVP 2 i szefowie innych działów, zamawiając kolejne produkcje zakładali możliwość ich wykorzystania w telewizji międzynarodowej, i zlecali realizować je tak właśnie. Tak, to jest bardzo ważna historia.

I jeszcze słówko do krytyków wszystkiego co PiS-owskie. Pamiętajcie, że każda władza kiedyś mija, więc bądźcie dobrej myśli, i wspólnie starajmy się, żeby po tym też zostało coś dobrego.  

Jestem za.