Oto nową wersję „Kocham Cię, Polsko” w TVP 2 twarzą, koafiurą i uśmiechem swoim ozdabiał będzie Tomasz Kammel. Yyyyy...

To jest jedna z większych telewizyjnych zagadek. Co mianowicie sprawia, że pan Tomasz Kammel, niewątpliwie sympatyczny człowiek, i profesjonalista w swoim konferansjerskim fachu, uchodzi w budynkach przy ul. Woronicza za gwiazdę, i co gorsza, traktowany jest jak gwiazda? Ktoś komuś kiedyś musiał wmówić tam w TVP, że tak jest, i poszło. A, że najważniejszą siłą napędzającą TVP przez lata była głównie siła inercji, z dyrektora na dyrektora, z redaktora na redaktora przechodziło, że „Tomek jest gwiazdą”, „Tomek to obskoczy” itd. Ale pewnie przede wszystkim chodziło o to, że „Tomek jest na pewno pod kogoś podwieszony”. Nie za bardzo było pewnie wiadomo czyim jest pupilem, więc na wszelki wypadek nie próbowano tego sprawdzać ryzykując własną posadą. Lepiej, łatwiej było przydzielić mu jakieś kolejne zadanie. 

 

Kiedyś ośmieliłem się napisać felieton o tym moim niezrozumieniu przypisanych Mu wspaniałości. To było przy okazji jego tryumfalnego powrotu do TVP po dwóch chyba sezonach kiedy ktoś poszedłszy po rozum do głowy zdecydował, że jest on TVP po prostu niepotrzebny. Ale ktoś następny się widocznie stęsknił, albo pan Tomek był na tyle przekonujący, że ktoś go na powrót do TVP przytulił.

W tym felietonie sugerowałem, że – w największym skrócie – „po cholerę ściągać do TVP i oferować kontrakt tzw. telewizyjnej znanej twarzy, którą rynek zweryfikował negatywnie?”. A tak został zweryfikowany pan Kammel. Gdyby był tak popularny jak uważają ci, którzy dali mu kontrakt, i gdyby ta jego popularność przekładała się jednoznacznie na oglądalność, to przecież każda telewizja próbowała by go mieć u siebie. Jego po odejściu z TVP nie chciał nikt. Ani jego, ani jego pomysłów. Na chwilę pojawił się w koszmarnym kabaretopodobnym show w Polsacie, ale dano programowi zdechnąć i nikt po nim nie płakał. Po Kammelu w TVP też nikt nie płakał. Z widzami włącznie.

I teraz dowiaduję się, że ów Tomasz Kammel ma z TVP kontrakt. Nie, nie umowę na prowadzenie tego czy innego KONKRETNEGO programu. On ma kontrakt na to, że będzie w TVP prowadził różne programy. Nie chcę tego kontraktu znać, ale uważam, że osoba, która się pod nim – i pod podobnymi, bo pewnie jest ich więcej – podpisała, powinna ponieść jakąś odpowiedzialność. Jak można w tych czasach kontraktować tego typu „gwiazdy” oferując z góry to, że będzie się jej oferowało różne zlecenia? I co teraz? Będzie się go wrzucało, żeby zepsuł ten czy inny program nadając mu charakterystyczny discopolowy sznyt? Tylko dlatego, że jest??? Nie dlatego, że do czegoś pasuje, albo że nie ma lepszych??? TO JEST GŁUPIE I ZŁE!!!

W mediach - bo dziennikarze uwielbiają pisać o sobie i udawać, że są ważniejsi niż naprawdę - co kilka dni pada kolejne nazwisko zwolnionego z roboty pana lub zwolnionej pani. Głównie – jeśli nie tylko - z pionu informacji i publicystyki TVP. Czasy – jeśli wierzyć „internetom” niemal rewolucyjne, wszystko się zmienia, karuzela nazwisk kręci się jak opętana, ale jest, jest coś stałego! Oto bowiem nowy, a właściwie nie nowy, tylko reaktywowany program rozrywkowy „Kocham Cię, Polsko” promowany będzie (już jest?) twarzą Tomasza Kammela! Tak, tak! Czasy mogą się zmieniać – że pozwolę sobie sparafrazować znaną filmową kwestię – ale Tomasz Kammel pod logiem TVP będzie zawsze. Okazuje się oto, że ów ma z TVP kontrakt, który trzeba wypełnić, albo zań zapłacić. Pan Kammel będzie więc wykorzystywany przez TVP do wszystkiego do czego jako tako się nada. Żeby się kontrakt mógł „wyklikać”.

Żeby było jasne, nie chodzi o to, że życzę Panu Tomaszowi, żeby stracił pracę i popadł w finansowe problemy. O nie, tego nie życzę nikomu. Ale w tym przypadku jest to o tyle bezpieczne, że przecież pan Kammel, jeśli dobrze pamiętam, firmę od wizerunku i prowadzi szkolenia, świetnie radzi sobie prowadząc nietanio różne otwarcia, zamknięcia i wieczorki dla różnych firm. Ma się dobrze. I dobrze, bo jest w tym dobry. I niech robi to dalej. Na własne konto i rękę.