I co dalej z Tomaszem Lisem. Świat wstrzymał oddech, giełdy zawiesiły notowania, a media w kraju i zagranicą toną w spekulacjach. Imć Tomasz Lis ogłosił bowiem, że program „Tomasz Lis na żywo” niniejszym dokonał żywota swego w TVP, i że więcej go już – jak rozumiem za aktualnej władzy, bo jak się ona zmieni to zmienią się również okoliczności – w TVP nie będzie. Uspokoił jednakowoż, że

Program 'Tomasz Lis na żywo' przechodzi do historii. Ale ja nie zniknę. Za chwilę, o tej samej godzinie, także w poniedziałek, pojawię się gdzie indziej

Przyznam, bo co tu kryć, skoro tekst o tym napisałem byłem niedawno, że mógłby w internecie swój program prowadzić i to by był ciekawy eksperyment. Bardzo ciekawy. Jeśli chcecie się dowiedzieć jak to uzasadniałem, i jak to widziałem, to proszę TUTAJ.

Po deklaracji pana Tomasza, śmiem jednak przypuszczać, że jednak przygotował sobie, albo dostał, rozwiązanie alternatywne, telewizyjne. Nie Polsat, bo przecież nie po to się rozstawali jakiś czas temu z hukiem, żeby teraz się godzić. A poza tym po co Polsatowi takie drażnienie lwa. Robią swoje. TVN? No nie będziemy nawet żartowali. No i teoretycznie koniec na tym. Ale na pewno? 

 

Oczywiście, że nie znajdzie się w Polsce tak wielka telewizja, która zdołałaby zmieścić ego pana Tomasza, ale da się choćby to ego połechtać.

Najpierw najmniej możliwe, czyli Tele 5. W tej telewizji swój publicystyczny program miał pan Tomasz Wołek. No, ale nie żartujmy nawet, bo się Pan Tomasz śmiertelnie na mnie obrazi za taką supozycję, za to, że w ogóle przychodzi mi do głowy takie zestawienie jego nazwiska z Tele 5. Przepraszam panie Tomku. ;)

No to może TV 4, albo TV 6? Czemu nie? Oczywiście nie zapłacą mu takich pieniędzy jak w TVP, ale przecież zawsze można się umówić na udział w zyskach. W końcu jak pan Tomek obliczył, w ciągu tych kilku lat w TVP stacja ta „zarobiła na Tomasz Lis na żywo ponad 100 mln zł”. Umawia się więc na procent z TV 4 lub 6 i już. A, że to część polsatowskiego koncernu, to akurat mniej w tej chwili ważne. Mają sporą niezależność, a program może być niezłym pomysłem na podniesienie którejś z tych anten. Przypominam, że oba są w DVB-t. 

Ale może –  ta dam! – TV Puls lub Puls 2, co? Prezes Dariusz Dąbski nie jest człowiekiem we współpracy najłatwiejszym, ale na udziałach w rynku zależy mu bardzo. Za to pokrycie kraju ma przecież dzięki cyfrowej telewizji naziemnej takie samo jak TVP, Polsat, TVN, TV 4, i tak dalej. Chodzi o to, żeby ludzie wiedzieli, że te Pulsy mają. Więc jak? Bardzo dobre studio czeka przy ul. Chełmskiej, ramówka przyjmie wszystko co prezes rozkaże. Nic, tylko działać. I tu też można się umówić na podział zysków. Stacja zyskuje na takiej ewentualnej współpracy dodatkowo, bo używając Tomasza Lisa, ściągnęłaby do siebie widzów, którzy prawdopodobnie po nic innego by do Pulsów nie przyszli. A zatem?

A może jednak Polsat, tylko ten z dodatkiem News? Niby też by to być mogło, ale tu wracamy do kwestii ego. Czy wystarczy Panu lisowi niszowa stacja o oczywistych ograniczeniach w dotarciu do ludzkości?

O, a może Agora przytuli pana Tomka i da mu pasmo w Stopklatka TV. To co prawda jest kanał filmowy, ale w koncesji nie ma zakazu prezentowania treści publicystycznych. Nie ma i już. Czyli można. Co prawda nie sądzę, żeby widownia Stopklatki była zachwycona odebraniem sobie godziny filmu, ale z drugiej strony nie są to takie ilości obywateli, żeby odebranie im filmu mogło skończyć się dramatem, prawda. A takie umieszczenie programu pana Tomasza Lisa w ramówce Stopklatki wpisywałoby się w logikę kolejnych kroków, i postawy GW jako bojowca wobec zachodzących zmian. To znaczy wobec tej, jak ją tam nazywają, „dobrej zmiany”, oczywiście.

Czyli co? Stopklatka TV? TV Puls czy TV 4 (lub 6)???