Kiedyś Wojtek Orlinski - jeny, jaką ja mam słoniową pamięć! - wyraził na swoim blogu (wo.blox.pl) taką opinię, że gdyby to prawicy w okresie wielkich przemian przypadła w udziale Gazeta Wyborcza, to krótko potem podzieliłaby się na "gazeta" prowadzoną przez jedną zwaśnioną frakcję, na "wyborcza" dla frakcji drugiej, a inna grupa utworzyłaby byt medialnie radykalnie przeciwny obu powyższym (parafrazuję oczywiście, bo aż tak dobra ta moja pamięć nie jest, żeby cytować dokładnie), a potem wszystkie by się zamknęły, dzięki czemu do dzić ukazywała by się Trybuna Ludu, bo coś by musiało. I teraz nareszcie może redaktor Orliński przyglądać się temu co profetycznie był ongi napisał, jak to będzie działo się na żywo.
Wszak po zwolnieniu imć Michała Rachonia z funkcji dyrektora od publicystyki w TVP Info, wnoszę, że wysoce prawdopodobne jest, że niebawem w miejsce TVP pojawią się telewizje T, V i P wzajemnie się zwalczające. A potem oczywiście padną one wszystkie. 

 

 

Ja mam z tym problem o tyle, o ile zależy mi na przyszłości mediów publicznych w Polsce i Europie całej. Po prostu wiem, że są potrzebne, że muszą być, żeby jakoś tam starać się dźwignąć poziom kultury i tak dalej. Ale to na inny tekst. 

Pan redaktor Rachoń jest jednym z bardziej wyrazistych - co w tym przypadku nie musi i nie jest komplementem - prawicowych redaktorów. Zasłynął kilkoma rzeczami. A to przebrany za penisa manifestował, a to wezwał policję na parking przed TV Republika żeby przegonić stamtąd ekipę Polsatu chcącą nagrać jak prezes Kaczyński wchodzi do budynku i spróbować zadać mu jakieś pytanie. Bez większych nadziei zresztą na to, że ów będzie łaskaw odpowiedzieć. Wpadł też p. Rachoń na konferencję WOŚP, żeby ją zakłócić i udowodnić tym samym, że "Owsiak musi odejść". Słynie też z tego, że nie ukrywa własnych poglądów - co akurat nie jest zarzutem - i o innych, o przeciwnikach politycznych mówi zwykle z szyderczym przekąsem. Przed kamerą czuje się świetnie, jest przekonany o tym, że jest w swojej robocie świetny i że jest najlepszym cwaniakiem w mieście. 

Jednego mu nie można odmówić, konsekwencji w działaniu. Zatrudnienie go przez TVP Info po przejęciu jej przez Jacka Kurskiego było oczywiste. Dostał zadanie kierowania publicystyką i wziął się do roboty. Wdrożył nawet pomysł ściągania do współpracy młodych gniewnych za pośrednictwem internetu, preparując nawet odpowiedni spot. Niestety nie mogę Wam go przypomnieć, bo TVP już go z YT zdjęła. Nie wiem czy jest to element zacierania śladów po jego krótkiej obecności w Telewizji Publicznej, czy wraz z jego odejściem zakończyła się akcja szukania nowych dziennikarskich twarzotalentów, ale nie ma, i już. 

Skądinąd wiem, że w TVP w ogóle zrobiło się gorąco, bo poziom znielubień wśród prawicowych publicystów jest olbrzymi. Podziały na słusznych, mniej słusznych i niesłusznych w ramach pozornie tej samej grupy, którą reszta społeczeństwa błędnie widzi jako jeden, połączony wspólną ideą obóz. Tam jest taki kociął z tak buzującą miksturą, że jak się wyleje, to przeżre wszystko co napotka. A najgorsze dla nich jest to, że są to anse osobiste. Są to całkiem prywatne nienawiści, zawiści i zazdrości. Kiedy więc okazało się, że są do podziału różne frukta, wzmogły się.

Wystarczy zerknąć na Twittera, na którym rozdają sobie coraz śmieszniejsze, w coraz głupszych i mniej istotnych sprawach razy. Jak kłócą się o jakiś przecinek, o to kto pierwszy kogo źle nazwał, kto po kim skopiował jakieś bzdurne nawet doniesienie itd. itp. A jeśli przyjrzycie się temu zamieszaniu w TVP bliżej, to zaczniecie dostrzegać ten bulgot.
Nie, to nie jest jeszcze jakieś wyraźne pęknięcie. Jeszcze trwa gra pozorów, ale erozja się zaczyna. Ona potrwa, ale trwa, i to jest to, czemu przyglądać się warto. Ja z zawodowej ciekawości będę, bo to fantastyczne studium przypadku. A przecież już teraz, na wieść o zwolnieniu red. Rachonia słyszeć się dało jak jego przeciwnicy, po tej samej wydawałoby się stronie barykady zacierają ręce. 

A pamiętajcie, że już za chwilę pod "obrady" wejdzie duża ustawa medialna. Przeleci jak przeciąg przez Parlament i Pałac i zacznie się jej krwawe wdrażanie. Krwawe? A i owszem, bo teraz trzeba będzie już "ciąć" swoich. Trzeba będzie ich przenosić, odsuwać na inne odpowiedzialne odcinki itd. I jeśli prezes Kaczyński nie przejdzie na ręczne sterowanie, to oni się zjedzą wzajemnie i nieodwołalnie.  

I chyba - w sumie - niestety, bo to może odbyć się z krzywdą dla mediów publicznych na dłużej, a ja chcę, żeby część zmian zdążyli wprowadzić.