Zacznę od gratulacji. Należą się.
A więc z okazji 20-lecia powstania stacji TVN wszystkiego najlepszego, świetnych pomysłów, ogromnych oglądalności, wysokiego poziomu i niepoliczalnego wpływu z reklam. 
A po życzeniach... no cóż, trochę jednak przykro. Szczególnie, gdy oglądam spot z okazji 20 lecie nie widzę żadnej wzmianki o „Superniani”. Dlaczego? Mogę się tylko domyślać. Otóż stacja nie pamięta, a może raczej nie wybacza. Nie wybacza nikomu własnego zdania, odrobiny niezależności i krytyki złych programów (zresztą chyba uznanej krytyki, bo owe nie pojawiły się w kolejnych edycjach). Kto nie maszeruje ten ginie. 

 

 

20 lat temu wizjonerzy postanowili stworzyć nowy byt. Nowoczesną telewizję dla inteligentnych i chcących powiewu świeżości. Mariusz Walter z przyjaciółmi rozpoczął nowatorską erę. Zaczęło się nowe.
Był sukces. Ludzie oglądali, pojawiały się odważne programy, nowe światowe formaty, wbrew stereotypom i przyzwyczajeniem. Nowa jakość. Na tej wznoszącej fali pojawiła się "Superniania". Był rok 2006.

Format z Wysp. Wielki sukces na świecie, z lekką obawą wprowadzany przez TVN na polski rynek.
Młoda producentka Małgorzata Łupina (dziś jedna z rąk Edwarda Miszczaka), Marta Prus reżyserka, Bronka Nowicka (ta od Nike 2016) – realizatorka, komplet najlepszych operatorów - nieodżałowany Jacek „Szymi” Szymczak, Adam Lenart, Michał Nowicki czy Piotr Goncerz, wszystkosłyszący Jacek  Zakrzewski, Piotr „Kura” Kurpisz - dźwiękowcy. Monika Grotowska i Mariusz Nawrocki – kierownicy produkcji. Redaktorki i montażystki Jowita Baraniecka,  Justyna Nagłowska,  Kasia Jablońska, Dorota Rytwinska, Olga „Ruda” Cerkaska, Julia Gruszczyńska i jeszcze co najmniej kilkanaście osób zaangażowanych w ten wyjątkowy projekt.
Większość z nich do dziś jest filarami stacji. Fantastyczna ekipa pełna pasji i zaangażowania.

"Superniania" była jedną z 12 narodowych edycji, świetnie przyjęta, z sukcesem oglądalności (średnio ponad dwa miliony w odcinku, w porywach ponad trzy miliony). Trzy sezony. Godziny pracy, świetna atmosfera, pełen profesjonalizm.
Program, który przecierał szlaki i pomagał polskiej rodzinie. Pomagał na wielu płaszczyznach, pokazywał, jak wygląda polska „święta rodzina”, pokazywał jej hipokryzję i braki wiedzy, jednocześnie edukując i wspierając.
Oswoił psychologa jako doradcę, pomoc i wsparcie
pokazał dziecko jako człowieka, które ma potrzeby i prawa
zmusił rodziców przed telewizorami, by zrozumieli, jakim dziecko jest cudem.

Oczywiście oglądający dzielili się na - z grubsza rzecz biorąc i upraszczając trochę - dwie grupy „o mamo jak to dobrze, że moje dziecko jest takie grzeczne” i „o mamo, jak to dobrze, że inni mają tak samo”. Nie wiem, która grupa była większa. Wiem za to, że obie były w potrzebie.

No i – to wynik wszystkiego o czym napisałam wyżej - słynne „jadę do Was” i „karny jeżyk” funkcjonują sobie dzielnie w języku nadal.


O "Superniani" i superniani nie pamiętają, ale ona pamięta i dziękuje za te trzy świetne lata i program, który do dziś niesie za sobą pewien rodzaj misji i wsparcia dla młodych rodziców. A przecież wspólnych projektów było więcej. 
Superniania Zawadzka to wie, bo nadal z tymi rodzicami pracuje i ma już drugie pokolenie fanów – jakkolwiek to brzmi. Ówczesne dzieci mają dzieci i nadal pytają Supernianię o radę.
I żeby nie było… Z serca życzę coraz lepszych programów i coraz bardziej wymagających widzów.

Karny jeżyk pozdrawia
Dorota Zawadzka 
 


I jeszcze słów kilka od Krzyżaniaka, czyli komentarz krótki 
Ja też zdawszy sobie sprawę, że w urodzinowym spocie TVN-u, w którym przewijają się wszyscy chyba, którzy choćby przebiegli się tefałenowskim korytarzem, nie znalazła się sekunda dla Doroty Zawadzkiej, byłem zdumiony. Nie, żebym był jakimś skończonym fanem programu "Superniania", bo w ogóle - o czym Dorota wie, bo wyłuszczałem jej swoje zdanie - nie jestem za pokazywaniem ludzi, zwłaszcza tych, którzy nie mogą zaprotestować, w telewizji w sytuacjach, które po latach mogą im się odbić jakąś czkawką. Ale obojętnie, z której strony spojrzeć i pod jakim nachylać się kątem, "Superniania" to był jeden z ważniejszych etapów życia i krzepnięcia TVN-u. Dzisiaj, kiedy telewizje pełne są różnych, często mało ambitnych, za to obliczonych na "szok i niedowierzanie" programów może nie robić na Was takiego wrażenia. Ale wtedy? To była naprawdę mocna rzecz, która przekraczała kolejne tabu, która pokazywała rodzinę od środka, z negatywnymi emocjami, z bebechami na wierzchu. Zresztą po pierwsze dużo by o tym mówić, a po drugie były jeszcze inne wspólne projekty. Z udziałem w tefałenowskim naonczas "Tańcu z gwiazdami" włącznie. 
W każdym razie "Superniania" to dla TVN-u nie tylko wysoka oglądalność, o czym wspomniała wyżej Dorota, ale również wielkie PR-owskie zamieszanie wokół Doroty Zawadzkiej, artykuły, mniej poważne i bardzo poważne analizy fachowców, dyskusje itd. I żeby teraz, w urodzinowym spocie, który jak rozumiem miał być nie tylko mrugnięciem oka do widzów, ale również jakąś formą podziękowania czy przybicia piątki z twórcami dzięki którym TVN budował swoją pozycję, zabrakło sekundy dla Superniani? Znalazł się czas na aż kilka migawek z "Big Brothera", kilka innych postaci też doczekał się kilku błysków, pojawił się - też chyba nie raz - program "Azja Ekspres"... Aż nie chce mi się wierzyć, że TVN-owscy specjaliści od PR zapomnieli o Dorocie Zawadzkiej, jej karnym jeżyku i programie. Czyżby naprawdę ktoś w stacji wykazał się tak wielką małością, żeby chciał wygumkować Supernianię z historii TVN? Poważnie? Warto tak w imię jakiejś osobistej ansy? Ej! Serio??? 
Krótko mówiąc, dla TVN karny jeżyk. I już. 
Wojtek Krzyżaniak 

A tak wyglądała zapowiedź programu w 2006 roku