Wygląda na to, że pomysłem na utrzymanie oglądalności, na jako takie zainteresowanie widowni ofertą TVP 1 jest odwołanie się do sentymentu trzydziestoparo- i czterdziestoparolatków, którzy wspominają z rozrzewnieniem swoją młodość, wiążąc ją z konkretnymi tytułami z dawnej telewizji. Zresztą dotyczy to nie tylko "Jedynki", ale teraz piszę o niej, więc skupiam się na niej. Ale są też kontynuacje niedawnych produkcji, są prawdziwe premiery i pomysły na publicystykę. Przelećmy się zatem po propozycjach zaplanowanych na wiosnę, i zastanówmy, czy mają przed sobą świetlaną przyszłość. 

 

Zaczynamy od "PEGAZa", którego pierwsze wydanie będzie można zobaczyć w środę 2 marca o godz. 22:35. Zaczynam od niego, po pierwsze dlatego, że to kultura, a ją lubię. Po drugie dlatego, że to jeden z tych spektakularnych powrotów. Od razu zapowiadam, że będę temu pomysłowi kibicował. Z nadzieją jednakowoż, że nie będę się musiał do tego zmuszać. Będzie to powrót do idei telewizyjnej dyskusji o kulturze, więc prócz części informacyjnej, będzie czas na rozmowy, wizyty gości, i krytykę. A gospodarzami będą Agnieszka Szydłowska i Marek Horodniczy. 
Czy się uda? Na pewno nie będzie to jedynkowy przebój, ale nie musi. Mam natomiast nadzieję, że właśnie ze względu na tytuł i związane z nim wspomnienia zwróci na siebie uwagę, pierwszy zgromadzi sporą widownię, a jakość programu i promocja skłoni ich do powrotu do niego co tydzień. Obym nie musiał w przyszłości Wam tego odradzać. 

"TELERANEK" - od niedzieli 6 marca o godz. 9:30 
O ile powrót "Pegaza" mnie nie dziwi, i potrafię zrozumieć przyświecającą temu powrotowi ideę, o tyle "Teleranek" z kogucikiem wydaje mi się pomysłem strasznie banalnym, i efektem bezradności. Wydaje mi się, że osobista tęsknota za młodością, czy dzieciństwem przesłoniła trochę zdrowy rozsądek. Ruch obliczony chyba na efekt PR-owski, żeby zwrócić na siebie uwagę. Rozumiem, że gdzieś tam w mózgowych zwojach autora pomysłu zrodził się plan, że rodzice (ale to dotyczy tylko tych koło czterdziestki) lub dziadkowie zachęcili małoletnich do odpalenia w niedzielny poranek telewizora z przekazem: "zobacz, kiedy ja byłem dzieckiem...". Z tym jednak, że jak znam życie, wspomnienia starszych dramatycznie rozjadą się z tym co zobaczą na ekranie, bo przecież ten nowy "Teleranek", mam nadzieję, autorzy próbowali będą uszyć na miarę dzisiejszych dzieci. A może - i tu niewybredny żart - powrót "Teleranka" jest na zamówienie polityczne, żeby w odpowiednim momencie Prezes Polski miał co przerwać. Uprzedzałem, że żart będzie średni. 
Ten współczesny "Teleranek" ma być cotygodniowym magazynem aktualnościowym skierowanym do dzieci w wieku od 7 do 12 lat. Ma zawierać wiadomości muzyczne, sportowe, kulturalne, technologiczne i, jak zapowiada jedynkowe szefostwo, również... dowcipne. Pierwszy odcinek skupi się na historii programu, dawnych jego prowadzących i charakterystycznych jego elementach. A gościem będzie pan Szaranowicz, który pracę w TVP zaczynał - jak się okazało - właśnie od "Teleranka". Takie trochę TVP Historia się zapowiada. Ale co tam. Program ma inspirować, zachęcać i rozwijać. Co oczywiście mnie nie dziwi, bo nie spodziewałem się zapowiedzi, w rodzaju, że będzie skłaniał do lenistwa, namawiał do mniejszej aktywności i żeby nie zawracać sobie głowy nauką.  Przyznam, że nie wierzę w sukces tego odnowionego formatu, ale obym się mylił, bo potrzebny jest w telewizji publicznej dobry program dla dzieci. 


"WARTO ROZMAWIAĆ" od wtorku 1 marca, godz. 21:25
Było już więc wiecie, że to będzie trybuna pana Jana Pospieszalskiego, którego rozumienie pojęcia rozmowy różni się cokolwiek od mojego, ale odpowiada za to temu jak rozumie rozmowę o polityce spora część społeczeństwa. Jednego nigdy nie mogłem panu Janowi odmówić, że zarówno w niegdysiejszym "Warto rozmawiać", jak i późniejszym "Bliżej", poruszał tematy, którymi inni nie zajmowali się chętnie, a sporą część narodu interesowały bardzo. 
Nie jestem fanem pana Pospieszalskiego i jego podejścia do dziennikarskiej roboty, ale na pewno obejrzę przynajmniej początek. I tak, wierzę że będzie miał oglądalność. Chociaż na dłuższą metę, pewnie nie będzie to moja oglądalność. 
 
"DOM KOBIET", premierowy spektakl Teatru Telewizji, w poniedziałek 7 marca, godz. 20:25
Nie znam, nie widziałem, ale Teatr Telewizji zawsze będę wspierał. W rodzinnym domu babki Celiny Bełskiej spotykają się doświadczone przez los kobiety – jej dwie owdowiałe córki Julia i Maria, wnuczki Joanna i Róża i synowa Tekla. Każda o innym usposobieniu, każda na swój sposób przeżywa osobiste tragedie. Szukają u siebie zrozumienia, ciepła i psychicznego wsparcia. Najważniejszym tematem ich rozmów jest miłość, jej znaczenie w życiu kobiety. Uczą się sztuki rezygnacji, pogodzenia się z losem. Główną „bohaterką" dramatu jest przeszłość - minione chwile szczęścia, które odeszły wraz z kochanymi mężczyznami. Nieoczekiwanie w domu kobiet pojawia się Ewa, nieślubna córka męża Joanny. Na wyidealizowany obraz Krzysztofa nakłada się portret mężczyzny, który miał dwa domy, dwie rodziny. Ujawnione nagle fakty odzierają kobiety ze złudzeń. Babka Celina powiada, że człowiek żyje obok drugiego lata całe i nic o nim nie wie. Żyje między najbliższymi jak w ciemności...
Obsada: Anna Polony, Joanna Szczepkowska, Danuta Stenka, Maria Pakulnis, Maja Ostaszewska, Joanna Kulig, Małgorzata Potocka, Katarzyna Sawczuk. DO TEATRU ZAWSZE WARTO. 


„BODO”, serial od niedzieli 6 marca o godz. 20:25
To jest ta pozycja, na którą czekam bardzo. Chyba najbardziej tej wiosny. I jak się na niej zawiodę, to będę bardzo wkurzony. Rzecz jest o naszym wybitnym aktorze i piosenkarzu, obdarzonym wielką charyzmą i urokiem osobistym panu Eugeniuszu Bodo. W postać artysty wcielili się: Antoni Królikowski, jako Bodo młody i Tomasz Schuchardt, jako Bodo dorosły. W pozostałych rolach m.in.: Agnieszka Wosińska, Mariusz Bonaszewski, Anna Pijanowska, Roma Gąsiorowska, Patricia Kazadi, Piotr Żurawski, Józef Pawłowski, Robert Gonera, Edyta Herbuś. 
Życie Eugeniusza Bodo to gotowy scenariusz. Wielki amant polskiego kina, aktywny członek warszawskiej bohemy, który żywota dokonał jako człowiek honoru, chociaż mógł śmierci uniknąć gdyby podjął współpracę z sowietami, w czasie II wojny. Nie będę tu streszczał jego życiorysu, bo jeśli go nie znacie, to będzie się Wam jeszcze lepiej oglądało serial, ale zapewniam, że wystarczy żeby scenarzyści trzymali się prawdy, a nie mieli potrzeby koloryzowania, żeby było to ciekawe. Producentem jest pan Kwieciński i jego firma, która w takich kostiumowych serialach i filmach doświadczenie ma (m.in. "Czas honoru") co daje nadzieję na sukces. Widziałem odcinek serialu i niestety uczucia mam mieszane. Ale wierzę w ten projekt i będę mu kibicował. A poza tym uwielbiam muzykę z tamtego okresu, więc mam mały bonus. 


"STRAŻACY" serial od soboty 5 marca o godz. 20:25
Czyli kontynuacja serialu z Maciejem Zakościelnym o... strażakach. Akcja dziesięciu nowych odcinków toczyć się będzie głównie w Warszawie. Każdy stanowić ma zamkniętą historię jednego wypadku, zwieńczonego akcją ekipy ratowniczej. Kontynuowane będą wątki obyczajowe z pierwszego sezonu. Do jednostki dołączą także nowi bohaterowie. KRZYWDY NIE ROBI 


"OJCIEC MATEUSZ" serial od czwartku 3 marca o godz. 20:30
Odcinków już prawie 200 więc nie będę opowiadał co to za serial. Ale jest tak, że nadal - chociaż z coraz cięższym sercem - przyznaję, że to obecnie najlepiej skrojony pod widownię serial w telewizji. Niestety traci trochę luzu, ale jeszcze się trzyma. Umowa podpisana jest na jeszcze dwa sezony, więc za rok Zarząd będzie miał zagwozdkę. Bo z jednej strony aktorzy mają coraz większe oczekiwania i mniejszą ochotę na granie w tym serialu, a z drugiej strony telewizyjne społeczeństwo będzie domagało się kontynuacji. Bądą musieli się napiąć. DO ZOBACZENIA.